Rok: 2007

Jestem biegaczem!

Właśnie skończyłem dziesiąty tydzień biegania! Wg planu treningowego ukończyłem I okres, okres budowania formy, okres, który pozwolił przebiec tę magiczną godzinę. Przebiegłem – przetruchtałem 60 minut! Rozpoczynając przygodę z bieganiem, zabierając się za realizację planu treningowego, nie spodziewałem się, że dotrwam aż do tego momentu. Śmiało mogę nazwać się biegaczem, ale wiem, że wiele pracy jeszcze przede mną. Masa kilometrów do przebiegnięcia, godziny spędzone na rozciąganiu i gimnastyce. Zaczynam drugi okres treningowy, akcenty: OWB1, kros pasywny, WB. Już nie mogę się doczekać do następnego tygodnia, kiedy wstanę rano i po lekkiej rozgrzewce zacznę mój bieg. Uzależniłem się? Nie wiem. Wiem natomiast, że to nie jest jednorazowa przygoda! Biegam do bólu! Spełnię marzenie o Maratonie Warszawskim! Z tego względu, że w przyszłym tygodniu planuję wypad w góry, muszę delikatnie zmodyfikować mój plan. Dodatkowy tydzień przed II okresem. W tygodniu tylko dwa dni biegania, ale z testem Coopera i wyznaczeniem pulsu maksymalnego.

Ósmy tydzień!

Zaczynam ósmy tydzień treningu biegowego. Kilka miesięcy temu, gdy niefortunnie zważyłem się w pracy a skala wagi stanęła na 102 kg, postanowiłem coś z tym zrobić. Pierwsza próba to Nordic Walking, który uprawiam z powodzeniem do teraz. Próba ta spodobała mi się na tyle, żeby zmuszać się do wczesnego wstawania, katowania kilometrami. W pewnym momencie, a może raczej za każdym razem kiedy mijał mnie jakiś biegacz, miałem ochotę odrzucić kije i pobiec. Korciło mnie na tyle że pobiegłem, biegłem i biegłem omal płuc nie wyplułem, biegłem i biegłem aż nadwyrężyłem staw skokowy. To spowodowało trzytygodniową przerwę w NW i … szkoda słów. Totalna klapa. W czasie „rekonwalescencji” przyjrzałem się bliżej zjawisku biegania. W sieci znalazłem forum, znalazłem też plany treningowe i kilka zasad „z głową” o których nie miałem pojęcia. Więc biegam już 7 tygodni, kolejny przede mną. Płuc nie wypluwam i dbam o ścięgna. Waga spadła do 80 kg , a apetyt biegowy rośnie. Podjąłem kolejne wyzwanie – Maraton Warszawski, ale ten w przyszłym roku.