Month: Czerwiec 2010

O tym jak biegałem sztafetę w Polkowicach…

…i jak zostałem pokonany przez Zuzankę, oraz o tym, jak przywiozłem płuca w reklamówce i jakie wnioski z tego startu wyciągnąłem. Jacek namówił mnie na start w sztafecie 6x1700m. No bo Drużyna Szpiku, no bo fantastyczna impreza, no bo biegi dla dzieciaków, no bo trzeba i już. Długo mnie nie musiał namawiać, praktycznie to nawet nie namawiał, rzucił temat, a ja się od razu zgodziłem, zaznaczając jedynie, że to tydzień po maratonie Görlitz będzie i na pewno się nie popiszę. Chodziło o pokazanie się w „barwach” Drużyny Szpiku i o dobrą zabawę. Dodatkowo, moja sześcioletnia córeczka miała wystartować w biegu dla przedszkolaków – co z resztą bardzo przeżywała, a ja razem z nią. Zuzanka biegła jak szalona, doganiając wypuszczonych o kilka sekund wcześniej chłopaków. Wpadła na strefę zmian i zamiast przebiec linię mety, rozglądała się za mną. Po chwili zorientowała się w czym rzecz i szybko dobiegła do mety. Jaka radość z biegu była! Uśmiech na buzi Zuzany zagościł na dobre. Po zmaganiach wszystkich młodocianych i pokazach napakowanych strongmanów, przyszła nasza kolej. Główny bieg dnia. Sztafeta 6×1700. …

Europamarathon Görlitz-Zgorzelec 2010

Start w maratonie, w dwa tygodnie po pokonaniu ponad 120 km trasy, to czyste szaleństwo. Niezregenerowany, niezagojony, pomyślałem: niech tak będzie! Sprawdzę się. Zrobię absolutny test organizmu. Jakie dostałem lanie, jak bolało! Do Görlitz przyjechaliśmy w trójkę: Ja, Piotrek i Jacek. Każdy startuje z własnych powodów, z jakże odmiennymi założeniami. Piotrek startuje w halfie, to jego debiut. Jacek uwielbia startować, takie hobby, bardzo wciągające. Ja, właśnie, co ja tutaj robię? Przecież powinienem kontynuować trening regeneracyjny. Doprowadzić się do używalności startowej. Zamierzeń, oprócz ukończenia tego maratonu, nie mam żadnych. Nie porywam się na bicie życiówki. Przecież moją formę szlag trafił; nie było czasu aby uczciwie popracować, aby jako tako odbudować choć jej część. W zamian plan był prosty, alternatywa, ten rok jest rokiem ultra. Biegam setki, realizuję marszobiegowe projekty etc. Więc o co chodzi? Chodzi o to, że znalazła się okazja, a ja podświadomie z niej skorzystałem. Nie zastanawiałem się nawet nad konsekwencjami. Po jakimś czasie od rejestracji, przyszła chwila zastanowienia. Ale aby nie psuć sobie klimatu, aby nie dać się odwieść od startu, odrzuciłem ją …