Miesiąc: Czerwiec 2011

B7D – test: Sudecka Setka

Notatka 5 23 Sudecka 100 – 14:00:08 Czy jestem zadowolony z wyniku? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. W zasadzie powinienem się cieszyć, bo dwa lata wcześniej do mety dotarłem po ponad 17 godzinach męczarni. Tym razem przybiegłem ze sporym zapasem sił. Analizując, mógłbym urwać spokojnie 30 minut. Ale po kolei. Ambitnie założyłem, że do mety dotrę w przedziale 12 – 13 godzin. Pod uwagę brałem trasę, którą pokonywałem dwa lata wcześniej. Organizatorzy spłatali mi (i co niektórym startującym) figla i zmienili przebieg trasy. Więcej. Poprowadzili ją przez Góry Kamienne i dobrze mi znane z wycieczki biegowej tereny. Trasa zdecydowanie trudniejsza od znanej mi z poprzedniej edycji. Rozmawiając, na chwilę przed startem, z współuczestnikami dowiedziałem się, że śmiało należy doliczyć godzinkę do założonego czasu, bo trasa będzie męcząca i dostaniemy nieźle w kość. Czyli przedział 13 – 14 godzin powinien być zadowalający. Zabrakło mi 9 sekund. Na końcówce zgubiłem strzałki wskazujące drogę i straciłem 10 minut. Spokojnie zrealizowałbym zamierzony cel. Dlaczego więc czuję niedosyt? W drodze do mety czekało na mnie 10 punktów regeneracyjnych …

B7D – podsumowanie Etapu 2, koniec Fazy 1

Notatka 4 Jest forma! Po kolejnych trzech tygodniach wchodzących w skład Etapu 2 Fazy 1 zakończonych testem, z całą odpowiedzialnością ogłaszam, że JEST FORMA! Doszedłem do stanu wytrenowania sprzed Maniackiej 10. Lepiej! Poprawiłem życiówkę w biegu na 10km o 20 sekund. To znak, że treningi przynoszą efekt i zmierzam w dobrym kierunku. Oczywiście, że chciałbym aby postępy były szybsze i bardziej spektakularne, ale metoda którą obrałem przewiduje stopniowe i powolne podnoszenie poprzeczki. Wdrażam ideę filozofii Kaizen – metodę małych kroków. Fakt, przygotowuję się do B7D, ale to jedno z wielu wyzwań, które pojawiają się na mojej drodze. Nie myślę o sukcesie ani o porażce. Skupiam się na treningu. Etap 2. To kolejne tygodnie przeznaczone na powrót do formy. Spokojne treningi BS urozmaicałem mocniejszymi akcentami: bieg w tempie progowym, krosy, będących przygotowaniem do mocnych treningów, które pojawią się w Fazie 2. Powoli podkręcałem dystans i intensywność treningów. Tak jak przy podsumowaniu Etapu 1, poniżej przedstawiam krótki opis przebiegu treningów w poszczególnych tygodniach. Tydzień 1 Dwa treningi. Dystans 42,60 km. Odpoczywałem, zbierałem siły na wycieczkę biegową po …

Krkonoše cz.1

Karkonosze mi się przejadły? Tak twierdziłem jeszcze do tamtej soboty. Znudzony schodzonymi wszerz i wzdłuż szlakami. Rozpychając się łokciami na drodze między Szrenicą, a Śnieżką. Szukając samotności, aby oddać się intymnej chwili, pieszcząc wzrok widokiem gór, gdzieś między głazami skalnego rumoszu Ścieżki Nad Reglami. Wspinając się, zostawiając za sobą mury zamku Chojnik, w górę ku Śnieżnym Kotłom. Spadając na złamanie karku w dół obok jaru, przez kocioł ku Dolinie Łomniczki. Medytując na szczycie Skalnego Stołu. Karkonosze jakie znałem dotąd, to sieć szlaków rozwieszona na grubym czerwonym sznurze – Głównym Szlaku Sudeckim –  wydawać by się mogło,  rozciągniętym niedbale przez sudeckie szczyty. Mea culpa. Nidy nie zapuściłem się dalej, w głąb, poza linię Maginonta zbudowaną z biało-czerwonych słupków. Nie poznałem najciekawszej ich części leżącej na terenie naszych południowych sąsiadów.  Znam tylko grań zawieszoną pomiędzy szczytami, stok i kotlinę – ot całe moje Karkonosze. (Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę, że Polska część jest nieciekawa.  Jest na pewno inna, nie tylko pod względem ukształtowania, infrastruktury, ale także podejścia KPN do zarządzania parkiem, co ma niewątpliwie wpływ na …