Month: Październik 2011

Zdrowie fizyczne i psychiczne – zwalniam, szkoda życia

  Odpuszczam. Mój organizm, mój umysł wyje o chwilę wytchnienia. Trenuję rzadko, raczej wcale. Od startu w JT wyszedłem na trzy treningi, pokręciłem trochę korbą, zrobiłem przymiarkę do ćwiczeń Lafaya, wystartowałem w koleżeńskim maratonie kończąc w połowie dystansu, zaliczyłem wyrypę po Czeskiej i Saksońskiej Szwajcarii. Bieganie w trakcie tej wycieczki nijak mi nie wchodziło. Niby chciałem, bo miejscówka aż się prosiła, aby ją obiegać, ale z drugiej strony zatęskniłem za turystyką pieszą, nie biegową. Postanowiłem, że po wycieczce wznowię treningi, zakończę roztrenowanie i zajmę się budowaniem fundamentu pod dwudziestotygodniowy okres treningowy. Przez chwilę dostałem motywacyjnego kopa – Marcin Pawłowski pobiegł kaliską setkę (Supermaraton Kalisia) poniżej ośmiu i pół godziny. Taki wynik! Taki wynik nie bierze się z nicnieróbstwa. Uświadomienie, a raczej przypomnienie sobie tej prostej zależności, zadziałało podnosząc morale, nie zważając na konsekwencje. A konsekwencje? Od ponad miesiąca żyję na wysokich obrotach. Praca, dom, praca, praca, dom, praca, praca, praca… Nadmiar stresu, nawał zajęć, dodatkowe zlecenia, przygotowanie do nadchodzącej zimy. Deficyt czasu – dwoma słowami. Frustracja rośnie, do niej równolegle, zmęczenie. Coraz trudniej wyjść na …

Zrealizować marzenia – Jacek, Wiesiek i ich maraton

Mieć pasję. Spełniać się. Mieć marzenia. Realizować marzenia. Biegowych marzeń jest dziesiątki. Jedni pragną „złamać” dany czas i ustanowić nową życiówkę, drudzy uczestniczyć w nietypowej, niosącej wiele wrażeń imprezie, inni natomiast łączą sportową pasję z turystyką i snują plany na starty w odległych, nierzadko egzotycznych miejscach. POZYTYWNA NUTA NA DOBRY POCZĄTEK LEKTURY Jacek wraz z Wieśkiem mieli inne marzenie. Dzięki swojej determinacji, przy pomocy rodzin, znajomych i życzliwych osób zorganizowali pierwszy koleżeński maraton. Miałem przyjemność brać udział w tej kameralnej imprezie odbywającej się w leżącym nieopodal Polkowic Sobinie. Pomysł panów tak mi się spodobał, że postanowiłem napisać kilka słów na ten temat. No, bo właściwie jak to jest z tą organizacją imprez sportowych, biegowych dokładniej, które znam z jednej strony – uczestnika? Jak wygląda planowanie, przygotowanie i realizacja biegu maratońskiego na gruncie lokalnym? Czy realizacja takiego marzenia nie jest okupiona harówką, stresem i załatwianiem pozwoleń? Aby znaleźć odpowiedź na to oraz inne pytania, postanowiłem „przesłuchać” Jacka. Przy okazji naszej korespondencji wyszedł ten krótki wywiad, który publikuję poniżej. Jest on kolejnym dowodem na to, że „chcieć …

DRnO Jesienne Trudy

Jesienne Trudy są moim debiutem. Nie, nie w tego typu imprezach, nie na trasie TP-50. To jest moja pierwsza samodzielna impreza z kompasem na, a mapą w ręku. Dawno tak się nie denerwowałem. W zasadzie przywykłem do przedstartowego dreszczyku, stres wieki temu poszedł w niepamięć, przez co ostatnie starty najczęściej „biorę na zimno”. Tym razem aż mnie skręca. Czuję się jak nastolatek przed swoim pierwszym razem.  Droga do bazy rajdu jest długa i męcząca. Schładzam się zimnym powiewem prosto z opuszczonych szyb, a podwatowane radio i nadająca  Strefę rokendrola wolną od angola Trójka ma mnie rozluźnić. Kiedy, na czterdzieści minut przed startem, wjeżdżam moim małym autkiem na teren ośrodka wypoczynkowego Woświn, gdzie znajduje się baza rajdu, niepokój ustaje. Jego miejsce zajmuje kalkulacja, skupienie i koncentracja, a mój mózg automatycznie nastraja się na wykonanie zadania. W momencie, kiedy dostaję mapę do ręki, muszę uporać się z pierwszym dylematem: ustalić kolejność zaliczania PK, a że zazwyczaj punkty układają się w pętlę, wybrać kierunek ruchu. Od wschodu, czy zachodu, północy, czy południa? Kolejna rzecz to taktyka i dobór odpowiedniego …