Listopad – podsumowanie miesiąca
Podsumowanie miesiąca w pełnych tygodniach 31.10 – 27.11.2011 r.
Powrót do formy
Minął długi okres roztrenowania, podczas którego odpoczywałem, pozbywałem się niepotrzebnych nawyków. Żegnałem się ze stresującymi sytuacjami, które sam sobie napędzałem niczym nieuważny poganiacz krów, który został stratowany przez własne stado. Odpędzałem od siebie złe wilki… Może inaczej, nie dopuszczałem do siebie „bezlitosnego skrzata”, który miał wstrętny nawyk, wykorzystywania mnie nadmiernie, przy czym, doprowadzał do szewskiej pasji (a gorzkie słowa płynęły wartkim nurtem). W każdym razie, jest to tak ciekawe doświadczenie (uwalnianie), że mam temat na obszerny wpis, który opublikuję w najbliższym czasie.
W listopadzie z tęsknotą wróciłem do treningów. Zaskoczeniem był dla mnie tak duży spadek formy. Miesiąc leżenia bykiem i Pani Forma uciekła ode mnie jak niewierna kochanka. Z trudnością biegałem sześcio – siedmiokilometrowe odcinki po wygodnych, dla stawów, polnych drogach. Tętno szybko przekraczało pierwszy zakres przy tempie 5:50min/km. Nie jestem sprinterem, nie jestem mocnym zawodnikiem, jednak potrafiłem przebiec 15 km dystans nie przekraczając pierwszego zakresu, osiągając tempo poniżej 5:10min/km. Te pierwsze biegi dały mi obraz jak ma wyglądać dalszy trening i jaką drogę powinienem obrać.
Gimnastyka siłowa, czyli Lafay i jego domowa pakownia
Dużo czytałem (rozmawiałem) o budowaniu fundamentu pod właściwy trening, trening specjalny. Dużo mówiłem, pisałem, ale nic nie robiłem, aby ten fundament „wylać”. Odpowiednio długi odpoczynek i rozwód z bieganiem dał mi napęd, motywację do tego by zmierzyć się z gimnastyką siłową, której tak nie lubiłem. Ideałem byłoby uczęszczanie dwa razy w tygodniu na siłownię. Jednak, gdy przeanalizowałem problem, stwierdziłem, że najlepszym wyjściem będzie ćwiczyć w domu. Z pomocą przyszedł Grzesiek, który zapoznał mnie z pozycją „Trening siłowy bez sprzętu” Oliviera Lafaya. Metoda, którą przedstawia Lafay okazała się strzałem w dziesiątkę. Mogę swobodnie wzmacniać przypak, powiększać buły nie wychodząc z domu. To dopiero ideał!
Trening siłowy bez sprzętu – Olivier Lafay
BS – Biegi (bardzo) Spokojne
W listopadzie skupiłem się przede wszystkim nad ogólnorozwojówką i ćwiczeniami siłowymi. Dni pomiędzy ćwiczeniami wypełniałem biegiem spokojnym (BS) realizowanym w pierwszym zakresie tętna. Średni tygodniowy kilometraż wyniósł około 40 km. Podczas ustalania ogólnego zarysu „planu”, skupiłem się na czasie trwania treningu, dzięki temu zabiegowi, w pierwszej fazie (budowania formy), nie odczułem presji dystansu. Na trening biegowy wychodziłem cztery razy w tygodniu. Głównym celem, który postawiłem na ten miesiąc, to rozruszanie zastałych kości i przygotowanie kondycyjne pod kolejne miesiące treningowe.
Tempo
W ciągu miesiąca poczyniłem znaczny postęp i odzyskałem dość szybko utraconą formę. Pierwszy tydzień i bieg na dystansie około 7 km w I zakresie tempa (5:50min/km) przedstawił mi obraz fatalnej formy. W następnym tygodniu przeprowadziłem test na dystansie 10km. Osiągnąłem średnie tempo 5:23min/km. W kolejnych tygodniach tempo wzrastało (5:13mnim/km), a bieganie stawało się z trening łatwiejsze. Wczoraj przebiegłem 10km w tempie 5:09min/km, ale to już dane na kolejne podsumowanie.
Rower
W drugiej połowie miesiąca wprowadziłem do planu tygodniowego jazdę na rowerze. Raz w tygodniu od 3 – 4 godzin kręcenia korbą. Chciałbym użyć słów: trening uzupełniający, ale nie mogę. To część pewnego planu, który ma większy zasięg – plan wielosezonowy. Co kombinuję? Zdradzę tylko, że kładę kamień węgielny pod pewną śmiałą inwestycję. Ale póki zrealizuję swoje odległe marzenie, mam zamiar w przyszłym roku zasmakować przygody i wystartować w prawdziwym AR – rajdzie przygodowym.
Odpoczynek
Tego ważnego elementu treningu nie zaniedbuję. Dzięki „uwolnieniu” mam teraz więcej czasu i gdy czuję się niewyspany – śpię. Gdy czuję się spięty , pojawia się niepotrzebne ciśnienie – relaksuję się. Chce zapomnieć o złym dniu w pracy – szaleję z dziewczynkami. Chcę zresetować mózgownicę – oddaję się lekturze. „(…) LIFE IS SIMPLE”.
Podsumowanie
Jestem zadowolony z siebie. W ciągu miesiąca odzyskałem formę, zróżnicowałem trening. Mam pomysł i go realizuję. Nie utrudniam sobie życia. Nie staram się naginać rzeczywistości. Nie rzucam się z motyką na słońce. Kieruję się zasadą: „jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma”. Nie oszukuję siebie, mówiąc: ” ach, dobrze by było zrobić to, lub tamto” – po prostu wstaję i to robię. Życie jest piękne!
To tyle jeśli chodzi o te przydługawe podsumowanie miesiąca. Kolejne będą bardziej techniczne. Pojawią się cyfry, słupki, statystyki, opis celów i środków za pomocą których te cele realizowałem. Trochę subiektywnych spostrzeżeń i, mam nadzieję, garść dobrych rad.

Jak mas dostęp do basenu to jest to też dobry pomysł na trening zastępczy czy też uzupełniający. Albo np. ścianka wspinaczkowa.
Pozdrawiam
4 grudnia 2011 at 18:23
Basen? Koniecznie! Tylko z powodu, nazwę to, niekorzystnego układu planet, na basen mogę uczęszczać co drugi tydzień. W każdym razie, pływanie dwa razy w miesiącu po godzinie, to już coś. Jak się nie ma, co się lubi…
.
. Choć nie powiem, połoiłbym
.
A ścianka wspinaczkowa. Najbliższa 40km od mojej wioseczki. Mieszkam na głębooookiej prowincji
Dziękuję bardzo z dobre rady. Jak zwykle nie omieszkam wypróbować. I do zobaczenia na Masakrze.
5 grudnia 2011 at 18:54