Month: Kwiecień 2012

43 Harpagan – czyli debiucik, czyli setka na orientację

Oszołomiony zapachami kwitnącego kwiecia przebiegam kolejny kilometr, prowadzony leśnym duktem Magicznego Lasu. Dookoła eksplozja zieleni, tej pierwszej, wiosennej i najbardziej soczystej. Kojącej nadszarpnięte nerwy, jak kompres, przynoszącej ulgę zmęczonym oczom. Ptaki prowadzą koncert, owady tańczą w wielkich rojach do tej muzyki. Słońce jest nisko, tuż nad linią lasu, oświetla skraj polany pomarańczowym promieniem. Luna, wesoło machając kudłatym ogonem, biegnie przodem. Nie spieszę się, nie zerkam na ekran Garmina, nie interesuje mnie zakres, tempo, czas… Niech to idealne sobotnie popołudnie trwa!  Przeszedłem do marszu, zbieram siły, zagryzam baton orzechowy, małymi łykami popijam napój izotoniczny. Właśnie kończy się ósma godzina rajdu. Nad Borami Tucholskimi wschodzi słońce. Obok mnie maszeruje Daniel. Przed nami PK10, a za nami 65 km drogi. Nie czuję zmęczenia, drobne kryzysy pojawiają się i znikają. Wiem, że przede mną najtrudniejszy etap i muszę być przygotowany na każdą ewentualność. Nie dopuszczam myśli o porażce, skupiam się na tym, co teraz jest, na mapie, na optymalnym wariancie, na tym, aby ogrzać dłonie, bo zmokłem i zmarzłem, a palce zesztywniały z zimna. Jestem ostrożny, analizuję każdy ruch, …

NBR on Tour 2012 – inauguracja

Minęło prawie pół roku od ostatniej wyrypy spod znaku NBR on Tour, gdzie w zacnym gronie mogłem uprawiać górski chillout  – nową dyscyplinę turystyki średniobiegowej. Od tego czasu niepostrzeżenie zrobiło się ciasno w moim kalendarzu. Tłoczą się tam czerwone krzyżyki, zielone kółka, pojawiają mrożące krew w żyłach nazwy: ekstremalne to, nocne ekstremalne tamto. Startowo – treningowy zawał. U Grześka sprawa wygląda zgoła odmiennie: facet realizuje się, spełnia w tym co robi, czyli łącząc pasję z pracą, trenuje, startuje, bije nowe rekordy. Niby wszystko gra, jest pięknie, ale czegoś tutaj brakuje. Gdzieś po drodze, przypominamy sobie, żeby zorganizować jakiś wypad, ale potem to ulatuje zostawiając po sobie pustkę. Nadchodzi jednak taki dzień, aby sprawy bieżące odsunąć na bok i zająć się tym, co najprzyjemniejsze: bieganiem po górach. Tym razem na tapetę bierzemy Masyw Śnieżnika i G. Bialskie. Spotykamy się na przełomie maja i czerwca w małej miejscowości Międzygórze. Ostateczny termin podam za jakiś czas. W planach, wypad dwudniowy z noclegiem w schronisku. Uprzedzam, że jeszcze nie zaplanowałem trasy tak, że ewentualne propozycje i sugestie są mile …