Month: Maj 2012

I GEMnO Rudawska Wyrypa – cz.2

Już tak w życiu bywa, że wszystko, co piękne szybko się kończy. Równowaga musi być zachowana: po dobrym następuje złe, po zimnym przychodzi ciepłe, długie zastępuje krótkie, smutek – radość etc. Po szaleńczej gonitwie w dół do PK umieszczonego przy ruinach, ulatuje ze mnie powietrze. Dzięki adrenalinie wywołanej pojawiającym się za nami ogonem, z rozpędu docieram pod punkt. Wpadam w lekką panikę, przez co nie mogę zlokalizować tego cholernego lampionu. Tutaj na wysokości zadania staje Marcin. Na zimno analizuje mapkę dołączoną do opisu PK. Okazuje się, że jesteśmy nie przy tej powierzchni leśnej. Dwieście metrów dalej podbijamy karty. I jest kryzys. Na dobre. Ledwo przebieram nogami. Staram się biec, ale trucht przeplatany marszem, to wszystko, na co mnie w tej chwili stać. Przed nami wieś. Marcin wychodzi z propozycją, że może znajdziemy sklep i podładujemy baterię dużą dawką coli. Przystaję na to. Pamiętam jak na Izerskiej kilka łyków coli przywróciło mnie do świata żywych. Z tymi kryzysami u mnie jest tak, że szybko przychodzą i zazwyczaj szybko odchodzą. Fakt, że bywają te uporczywe, z którymi …

I GEMnO Rudawska Wyrypa – cz.1

I kiedy witam wschodzące słońce na skalistym szczycie, a ono maluje pejzaż w dominancie czerwieni. I mglisty opar w doliny spływa, owijając miasta w miękki puch. I cisza jak makiem zasiał gości w uszach. I droga skalista przede mną. I nic, że trud pot ze skroni wyciska. I łza się w oku kręci, a serce z miłości rośnie, bo w górach jest wszystko, co kocham. Rudawy Janowickie, najukochańsze z sudeckich pasm, jedynie Góry Kamienne mogą się z nim równać. Kocham te niskie góry, uwielbiam ich zielone szczyty, dolinki zalane słońcem. Gdy ze strony Pucharu dowiedziałem się, że w Rudawach odbędzie się jedna z imprez, to aż serce mi mocnej zabiło, bo przecież jakbym miał się tam nie pojawić, skoro myślę o tych górach i znęcam się nad sobą myślą, że już niedługo, już za chwilę się tam wybiorę – nie, nie na wspin, aby obiegać je w końcu. A okazja się znalazła i Rudawską Wyrypą się nazwała i w jedno połączyło się to, co lubię… Tak oto znalazłem się w Karpnikach. Słonecznie. Błękitne niebo czyściutkie, …