Miesiąc: Lipiec 2012

Złapać drugi oddech – wędrówka naprawcza cz.2

Dzień 1 C.D. – Góry Wałbrzyskie Zbiegam w dół ku asfaltowej drodze biegnącej z Unisławia Śląskiego do Głuszycy, a może odwrotnie. Ta droga to granica oddzielająca Góry Suche od Wałbrzyskich. Wąska, ale ruchliwa. Pamiętam leśną drogę, którą właśnie biegnę. Już raz ją pokonywałem, tylko że w przeciwnym kierunku. To na niej, podczas pierwszej wycieczki organizowanej pod szyldem NBR on Tour, złapał mnie pierwszy z wielu mega kryzysów. Tym razem nie odczuwam żadnego dyskomfortu. Jest upalnie, ale chłodzi mnie delikatny powiew wiatru. Jestem sam i gnam przed siebie zupełnie bez ciśnienia. Z pokonywanym dystansem klaruje się zmącony spokój. Na szosie mijają mnie kierowcy prowadzący swoje piekarniki na kółkach, motocykliści, rowerzyści. Biegnący pod górę facet musi wzbudzać niemałą sensację. Pamiętam jak jeszcze byłem po ciemnej stronie mocy, biegacze niezmiennie mi imponowali. Wtedy nie byłem w stanie zmusić się do wysiłku, zaprowadzić dyscyplinę i regularnie trenować. Regularność – słowo klucz. Do dziś buntuję się przed realizacją wszelkich planów treningowych. Taka moja przekorna natura: z planem źle, bez planu jeszcze gorzej… Gubię szlak. Postanawiam pobiec na azymut. Zbiegam z …

Urlop, urlop, urlop

Okres naprawczy dobiega ku końcowi. Odpoczywam i odsypiam, deficyt snu zaczyna ustępować, przez co nabrałem wigoru i wyraźnie czuję przypływ energii. Dni, kiedy pogrążałem się apatii, a które zlewały się w jedno, przeminęły, mam nadzieję, bezpowrotnie. W, do niedawna, klaustrofobicznym świecie zagościło wysokie morale. Spokój i porządek oheblowały zadziorny chaos. Ukoronowaniem okresu naprawczego jest dwutygodniowy urlop, który wprowadzi mnie w drugi okres startowy. Na horyzoncie pojawił się nowy cel: Przejście Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej. Mam duże plany co do tej imprezy i z myślą o niej rozpocząłem systematyczny trening. Po drodze pojawią się dwie, może trzy, imprezy na orientację, w tym jedna rowerowa. Jeśli czas pozwoli, wybiorę się z Grześkiem na kilkudniową wyprawę rowerową z sakwami po Kaszubach. Znowu dużo planuję, jest przecież tyle startów, w których chciałbym uczestniczyć. Chciałbym wrócić i pobiegać w setkach organizowanych w ramach Pucharu. Tym razem będę czujny. Kryzys, kontuzje i przetrenowanie jak licho, nie śpią. Blog. Co w planach? W głowie mam sporo zajawek, o których chciałbym napisać kilka słów: opublikować drugą część naprawczej historii, zamieścić posumowanie pierwszego półrocza, dodatkowo …

Złapać drugi oddech – wędrówka naprawcza cz.1

  Dzień 1 – Góry Suche Gdy ujrzałem wyłaniające się znad horyzontu Góry Wałbrzyskie, zatęskniłem za przygodą. Pojawiły się zapisane w pamięci obrazy setkowych zmagań, młodzieńczych tułaczek po okolicznych wzniesieniach, hardcorowej wyrypy, na którą wybrałem się z Grześkiem i Januszem. Zielone szczyty, wyraźnie dominujące nad okolicą i ścieżki prowadzące pomiędzy nimi, stały się nie lada pokusą. Cel obrany na dzisiejszą noc oddalał się, a ja toczyłem wewnętrzną walkę. Rozsądek vs „startowe uzależnienie”. Zmęczenie materiału vs wygórowane ambicje. Nieprzygotowanie vs zasada „NNNSNP”. Za dużo ciśnień, taki start to żaden fun. Odpadłem. Zagubiłem się. Zszedłem z obranej drogi, ze szlaku, którym podążałem. Jak łatwo ulec złudzeniu, że można góry przenosić i eksploatować organizm do granic możliwości, nie dając mu czasu na wytchnienie. Wszystkie nauki o właściwym treningu, o regeneracji, jakimś cudem zostały zapomniane – pędząc przed siebie, zgubiłem zdrowy rozsądek. Musiałem się pozbierać, naprawić. Potrzebowałem czasu na refleksję, na uporządkowanie myśli. Z jaką ulgą przyjąłem fakt, że „zaspałem”, a Sudecka Setka się właśnie odbywa. Zeszło ze mnie powietrze. Odzyskałem spokój, a góry jeszcze nigdy tak mnie nie …