Miesiąc: Październik 2012

Długodystansowa kuchnia – izotoniczny carboloader z kisielu

Kiedy dużo trenuję, zwiększa się moje zapotrzebowanie na płyny, a co za tym idzie na napoje izotoniczne. Okazuje się, że orzeźwiające Iskiate to nic innego jak droga ekstrawagancja, a oferta producentów odżywek dla sportowców nie spełnia moich oczekiwań. Już o tym pisałem: lubię wiedzieć, co spożywam, a w przypadku płynów – mieć wpływ na zawartość bidonu. Czasami podczas długich wybiegań napój z cytryny i miodu nie zawsze się sprawdza. Idealnym rozwiązaniem byłoby wtedy Vitargo z dużą zawartością łatwo przyswajalnych, dodających energii, węgli. Byłoby, gdyby mnie po nim nie cofało. Co za przyjemność, zmuszać się podczas biegu do przełykania dużej ilości znienawidzonego specyfiku? W końcu bieganie ma sprawiać przyjemność, a dorzucanie do pieca dodawać energii, a nie powodować wymioty. Postanowiłem poszukać idealnej (dla mnie) alternatywy, ewentualnie samemu coś przygotować. Długo nie szukałem, na forum xTRI.pl znalazłem interesujący mnie wątek i z nieukrywaną radością sięgnąłem po pewien sprawdzony przepis. Jak podaje moderator forum, o nicku Pyra, jego domowy napój izotoniczny to KISIEL: torebka kisielu na 0,5l wody {wykonać zgodnie z przepisem na opakowaniu} + sok z limonki/cytryny …

Podsumowanie tygodnia: 24-30/09/12

Zrażony niepowodzeniami, jakie doświadczyłem w trakcie Przejścia, straciłem chęć do pisania. Urażone ego i mierne morale nie zachęcały do wysiłku twórczego. Nastąpiła stagnacja. Jako, że stanu takiego nie cierpię, postanowiłem działać. Ogarnąłem trochę najbliższe otoczenie, na treningach dałem upust nagromadzonym emocjom, przez co szybko uporałem się z moralniakiem, zebrałem myśli i jestem, jestem pełen zapału. Treningi. Tak. Napisałem ostatnio, że to wspaniałe remedium na smutki. Napiszę jeszcze, że odpuszczam starty, przynajmniej do końca roku, a może do wiosny. Nie wiem. Wiem jednak, że jestem w ciągu, mam chęci i zapał. Chcę podciągnąć formę, jest mi to potrzebne. Od stycznia startuję i średnio trenuję. Mam wrażenie jakbym stanął w miejscu, a jak napisałem wyżej, nie cierpię takiego stanu. Potrzebuję odmiany, kolejnego wyzwania. Minął dopiero pierwszy tydzień systematycznego treningu – systematycznego i przemyślanego – a już czuję progres. Oby tak dalej. Chcę wzorem Antona publikować podsumowania tygodniowe, to ma być taki blogowy dziennik treningowy. Zawsze będę mógł wrócić do nich i popatrzeć jak to kiedyś było. Przy okazji może znajdzie się osoba, która podzieli się dobrą radą. …