Miesiąc: Styczeń 2013

Ciemna Strona Mocy

Ulegam chwilowym słabościom. Niektóre z tych słabości nasilają się lub przejawiają cechy odmienne od chwilowych. Czasami, pomimo tego, że trwam przy postanowieniu, następuje przełom, krótka chwila wahania i… i Ciemna Strona Mocy przyciąga mnie jak magnes. Bywa, że poddaję się bez odrobiny oporu, czasami walczę jak lew, a ginę jak mucha. Jestem pod jej zgubnym wpływem nie cały czas, ale zbyt często niżbym sobie tego życzył. O ile można sobie życzyć jakiegokolwiek istnienia Ciemnej Strony Mocy. Miotam się, ale ona mocno zaciska na mnie swoje silne macki. Pomimo wielkiego uczucia bezmocy i stanu kompletnej beznadziei obserwuję pozytywne zjawisko. Moc traci swoją siłę, jej oddziaływanie nie miesza w głowie, nie kusi już tak bezwzględnie. Analizowałem ten stan. Dochodziłem skąd Moc cierpi na swoją bezmoc. No, bo w końcu przy jej wielkości jestem małą i kruchą istotą, zbyt podatną na pokusy, aby stawić ich sile czoła. Analiza wydała na świat kilka wniosków, złożyłem je do kupy i oto, co mi wyszło: – Bądź świadomy istnienia Ciemnej Strony Mocy, która kusi na każdym kroku. – Nie ma drogi …

Po pierwsze, nie narzekać

Taka nasza natura, że marudzenie mamy we krwi. Narzekamy na pracę, ceny, urzędników, niskie zarobki, dziurawe drogi, rząd, kolejki w hipermarketach, ból głowy, zmęczenie, sąsiadów, pogodę, reklamy w telewizji, na szybko kończący się weekend, mega kaca, średnią obsługę w sklepie, długo ładujące się strony, na wszystko, co nas irytuje. Nie jestem wyjątkiem, choć chciałbym napisać wielkimi literami: JA MARCIN, NIE NARZEKAM! Narzekam najczęściej nieświadomie i nie jestem w stanie jasno powiedzieć, czy duży ze mnie narzekacz, czy mały? Marudzę, bo wkurzają mnie pazerne cwaniaki, szastanie moim i tak skromnym zasobem czasu, tłok na szlakach, cholerny wiatr, który akurat musi dmuchać podczas treningu w tempie progowym, o zawodach nie wspomnę. Jak widać, nie odbiegam od normy, napisałbym nawet, że jestem marudą pospolitym, lecz nie patologicznym. Jednak mimo tego czy narzekam świadomie, czy nieświadomie, czy mieszczę się w normie, czy nie, to wiem jedno: nigdy nie marudziłem i nie narzekałem na moje bieganie… aż do czasu. Każdy z nas potrzebuje wsparcia, choć minimalnej cząstki potwierdzenia, że to co robi jest słuszne i jego wysiłki nie idą na …