Miesiąc: Luty 2013

BPS tydzień 1 – kalibracja

Tak, tak, tak! Udało mi się przejść bez większych problemów przez pierwszy tydzień Bezpośredniego Przygotowania Startowego wg Petera Greifa. Wątpliwości, jakie naszły mnie podczas rozpisywania planu i ustalania średniego kilometrażu tygodniowego minęły bezpowrotnie. Tydzień zamknąłem 100 kilometrami i 100 metrami, które przebiegłem w średnim tempie 5:29 /km w łącznym czasie 9 godzin 7 minut i 18 sekund. Było ciężko, ale nie hardcorowo. Najboleśniejsze okazały się dwa niedzielne biegi regeneracyjne. Utrzymanie założonego tempa 5:40 /km było nie lada wyzwaniem, a kiedy bieg regeneracyjny zamienił się w walkę, zwolniłem. W końcu bieg regeneracyjny ma za zadanie przywrócić do życia zmęczone trzydziestopięciokilometrowym wybieganiem mięśnie  a nie ponownie je nadwerężać, dlatego zalecanego tempa nie biorę pod uwagę, aż do pełnej adaptacji. W tym tygodniu musiałem dokonać pełnej kalibracji planu i ustawić go pod swoje możliwości i rozbieżności. Dokładnie rzecz ujmując, podczas poniedziałkowego biegu ciągłego przy tempie 4:55 /km, w końcówce wyleciałem poza pierwszy zakres, dochodząc do 81% HRmax, ale biorąc pod uwagę to, że dzień wcześniej zaliczyłem mocny 23 km trening, mogę śmiało uznać, że na pełnym wypoczynku zmieściłbym się …

BPS – 8 tygodniowy hardcore wg Petera Greifa

Nigdy wcześniej nie udało mi się zrealizować nawet w 60% założonego planu. Wykazywałem modelowy słomiany zapał: zaczynałem z werwą, pełen entuzjazmu, a kończyłem z wielkimi brakami, bez determinacji, strategii na bieg, licząc na łut szczęścia. Oczywiście, linię mety przekraczałem grubo po planowanym czasie, mając wielki żal do świata i okolic, że znowu się nie udało. Tym razem zrealizowałem niemal w 90% plan, który nakreśliłem niepewnie na początku października. Ambitnie założyłem, że będę trenować pięć razy w tygodniu pokonując w sumie 80km. Progres był widoczny i tak szybki, że w grudniu zafundowałem sobie tydzień resetowy – Marcin słusznie zauważył, że szczyt formy może przypaść na marzec, a do kwietniowego maratonu moc mnie opuści. Miesiąc później, załapałem się na mega grypę, która uziemiła mnie na półtora tygodnia. Ta nieplanowana przerwa, spowodowała minimalny spadek formy, którą w kolejnych tygodniach starałem się odzyskać. Dziś wiem, że jestem gotowy ruszyć w dalszą drogę. Do łódzkiego maratonu pozostało 8 tygodni, to najwyższa pora, aby przejść do ostatniej fazy treningu, do Bezpośredniego Przygotowania Startowego. Układając mój skromny plan, kierowałem się zasadami Pana …

Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich i Bieg 7 Szczytów

Jak można przeczytać na festiwalowej stronie, trasa Biegu 7 Szczytów przebiega przez siedem szczytów pasm górskich zaliczanych do Korony Gór Polski. Jej długość wynosi 210 km, najwyższym punktem na trasie jest Śnieżnik (1425 m n.p.m.), suma podejść równa się 7635 metrom, limit czasowy to 52 godziny, pomoc z zewnątrz jest zabroniona. Bieg odbędzie się 18 lipca 2013 roku, wystartuje z Stronia Śląskiego i… … i ja tam wtedy będę! Nie potrafiłem zdecydować się, czy wystartować w B7S. Impreza pasuje do mojego kalendarza startowego jak pięść do oka. Jednak, kiedy dziś wszedłem, minutę po godzinie dwunastej, na stronę zawodów, kierowany impulsem, zgłosiłem się na bieg. Teraz czuję ekscytację. Już dokonałem liftingu kalendarza startowego. Oczywiście, starty priorytetowe pozostają bez zmian, kontynuuję realizację założonych celów i w tym temacie nie ma kompromisów. B7S nie jest startem priorytetowym, celem jest ukończenie. Przyznam się, że mam takie ciche postanowienie, aby zdobyć kamizelkę finishera, którą dostanie pierwszych 50 osób, które osiągną linię mety. MIĘCHO, MIĘCHO, MIĘCHO! 210km to dla mnie dystans abstrakcyjny (mój rekord długości trasy wynosi około 145km ustanowiony podczas …

Maraton, czy setka? Czyli rzecz o startowych priorytetach

Nie jestem startomaniakiem, ale startować lubię. Uwielbiam tę euforię, która ogarnia mnie po przekroczeniu mety. Podniecenie przed startem, adrenalinę podczas pokonywania trasy i dreszczyk emocji towarzyszący przedstartowym przygotowaniom. Pakowanie się dzień przed startem, to prawdziwa ceremonia – ceremonia pakowania plecaka. W zeszłym roku startowałem dużo, dużo jak na swoje możliwości i nie mówię tylko o przygotowaniu kondycyjnym, bo forma ze startu na start rosła. Dzięki uprzejmości Irka mój zasięg i zdolności logistyczne wzrosły. Mogłem pojawić się na imprezach, które znałem tylko z opowieści i z relacji czytanych na biegowych blogach. Iro, jeszcze raz dziękuję. Wspomniałem, że forma rosła. Jednak nie był to powalający progres. Startowanie dwa razy w miesiącu na dystansie 50 km powoduje pewien schemat zachowań: odpoczynek przed startem i odpoczynek po starcie. Czas na trening jest ograniczony. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Starałem się wykonywać treningi jakościowe: biegi w tempie progowym i interwały. Najczęściej jednak odpoczywałem i wybierałem trening alternatywny, kręciłem korbą odkrywając lokalne atrakcje. W tym roku postawiłem na progres i „wykręcanie” kilku nowych życiówek na poszczególnych dystansach. Nauczony doświadczeniem, postanowiłem …