Month: Czerwiec 2013

25 Sudecka Setka – o progresie, ambicji i parciu na wynik

Dość długo zwlekałem z tym, aby napisać kilka słów ze startu w Sudeckiej Setce. W zasadzie miałem zamiar sobie odpuścić, ewentualnie zebrać garść estetycznych uniesień w jedną całość i podzielić się nimi na blogu. Dałem sobie kilka dni, aby ochłonąć i na zimno przeanalizować to, co się stało. Wymarzyłem sobie, aby 25 Sudecką Setkę ukończyć z czasem poniżej 12 godzin, a najlepiej gdyby ostateczny wynik był bliższy jedenastce, niż dwunastce. Oczekiwania miałem wygórowane, niewiele odbiegające od moich możliwości. Jednak rzeczywistość okazała się brutalna. Stukilometrowa trasa połknęła mnie, przeżuła i wypluła ledwo żywego na mecie. Jak nietrudno się domyślić, nie podołałem wyzwaniu i skończyłem z czasem 12:51:30, czyli około godziny większym niż planowałem.

Sudecka 100

Właśnie sobie uświadomiłem, że za dwa dni spełni się to, do czego szykuję się od niemal roku. Stanę na linii startu. Odliczanie rozpoczynające bieg będzie trwało wieki, a kiedy rozlegnie się wystrzał dam się ponieść nogom i popędzę przed siebie wąską ścieżką – światło latarki rozjaśniać będzie noc. Niemal przespałem tych kilka przedstartowych dni, kiedy należy skupić się na logistyce, dobrać i spakować sprzęt, nastroić się na startowe fale. Ocknąłbym się w ostatniej chwili i w pośpiechu szykował izo z kisielu oraz piekł batony. A przecież przed startem sezonu nie należy się spieszyć. Prawda?

Where Is My Mind

Często wracam do przeczytanych książek. Ulubione pozycje magluję bezlitośnie, czytam od deski do deski, aż do znudzenia. Najchętniej zanurzam się w lekturze książek, które mnie inspirują, motywują i w których mogę odkryć coś nowego, na co nie zwróciłem wcześniej uwagi. Tym razem czytając „Jedz i Biegaj” Scotta Jurka, skupiłem się na poradach dotyczących diety wege, z myślą o dopracowaniu własnego menu. W rozdziale, w którym autor opisuje swoje zmagania na trasie Spartathlonu, natrafiłem na ciekawy akapit, który z dietą nie ma nic wspólnego, a który to bardzo mnie zaintrygował: Różne osoby pytają mnie, o czym myślę, kiedy biegnę na długi dystans. Chaotycznie pojawiające się myśli są wrogiem ultramaratończyka. Najlepiej skupić się na rzeczach niezbędnych: kiedy ostatnio jadłem, jak daleko do punktu odżywiania, gdzie jest mój przeciwnik, jakie mam tempo. Pomijając tego rodzaju refleksje, najlepiej jest się zanurzyć w chwili obecnej, kiedy nic innego się nie liczy.