Miesiąc: Sierpień 2013

Wtorek, godzina 13 coś tam, pomiędzy wpisem o Hyperspeedach, a wypełnieniem Karty Pracy w Godzinach Nadliczbowych

Kiedyś, kiedy byłem sapiącym grubasem, wymarzyłem sobie, aby zostać biegaczem. Imponowali mi ludzie biegnący z lekkością gdzieś tam, przed siebie. Kiedy przebiegali obok mnie, czułem bijącą od nich moc, wydawali się tacy wytrzymali, twardzi, nieprzeciętni. To było bardzo pociągające. Nieśmiało zadawałem sobie pytania: czy jestem gotowy, czy chcę, a myśl o tym, czy podołam zaczęła anektować moją mózgownicę do tego stopnia, że zdecydowałem się na pierwszy krok. To był dziwny czas, okres przejściowy. Wyrwany z krainy dekadencji, z objęć nihilizmu, uczyłem się życia na nowo. Wszystko było dla mnie inne, obce, ale bezpieczne. Dużo wody w Odrze musiało upłynąć zanim nauczyłem się rozmawiać z ludźmi. Jeszcze więcej upłynęło nim zrozumiałem, że świata nie zmienię – wtedy zrobiłem coś niesamowitego, niesamowitego dla mnie, to Ja zmieniłem się dla świata, zmieniłem się dla siebie. Kiedyś, kiedy po raz pierwszy biegłem nieprzerwanie przez sześćdziesiąt minut, co według mojego przekonania upoważniało mnie do nazwania siebie biegaczem, zapragnąłem zmierzyć się z dystansem 42195 metrów. Niby naturalny bieg rzeczy. Chyba każdy, kto zaczyna przygodę z bieganiem jako cel główny obiera ukończenie …

O ITBS, braku cierpliwości i uciekającym czasie

Mam koślawe kolano. W dodatku nie mogę w pełni rozprostować lewej nogi, to pamiątka po stracie w Katorżniku, podczas którego skręciłem nogę. I bywa tak, kiedy dużo trenuję, a przy tym zaniedbam gimnastykę rozciągającą, to zaczyna mnie ciągnąc w lewym boku i kłuć potwornie. Kiedy się zacznie, to na całego. Z tygodnia na tydzień ból narasta, a moje możliwości biegowe ograniczają się do przeczłapania 5–6 kilometrów. Najczęściej joga, regularne rozciąganie oraz gimnastyka siłowa dają pozytywne efekty i po trzech tygodniach dochodzę do siebie. Zdarza się jednak, że ciągniecie w boku i kłucie kolana przechodzi w rasowy ITBS, a wtedy żarty się kończą – bieganie zamienia w chaotyczną walkę o szybki powrót do używalności biegowej, frustrację i ogólny wkurw. Nie znam mechanizmów powodujących powstawanie ITBS, nie wiem nawet czy medycyna takowe zna. Jestem zbyt leniwy, aby zaprzątać sobie tym głowę. Kolejne informacje o znikomej wartości? Nie sadzę. Zmieniłem podejście do tematu. Polegam na intuicji i ona do tej pory pozwoliła mi wychodzić z opresji. Tym razem intuicyjnie dobrany zestaw ćwiczeń to za mało, chcę poparcia odpowiednią …

IV Rajd Konwalii, czyli z dziennika Ojca Zawodnika

Natka: Tato, a czy my jesteśmy teraz sportowcami? Borman: Może sportowcami, to za dużo powiedziane, ale na pewno zawodnikami jesteśmy. Natka: Tato, a ty też jesteś zawodnikiem? Borman: Tak kochanie, ja też. Natka: To już nie jesteś tatusiem? Borman: Jestem, jestem. Jestem i tatusiem, i zawodnikiem. Natka: I tatusiem, i zawodnikiem? Zuzia: Oj Natka! Ty nic nie rozumiesz, tata jest teraz ojcem zawodnikiem! Jak się rozpoczyna Rajd? Nie wiecie? Przecież to oczywiste, od zjedzenia porcji lodów.