Month: Wrzesień 2013

Oriento Expresso – wrażenia

Nie jestem zwolennikiem startów treningowych. Jeśli już to starów o niskim priorytecie. Choć jakby się temu bliżej przyjrzeć to różnice są subtelne i wydawać by się mogło, że to kwestia semantyki, nic więcej. Kiedy startuję, to daję z siebie jak najwięcej, chcę zbliżyć się do założonego wyniku. Start w Oriento Expresso jest odstępstwem od reguły, w planie mam mocny trening i nic innego. Spokojnie Marcinie! Sprinterów puść przodem. Nie masz formy, nie ma co szaleć. Skup się na mapie, na nawigacji i na tym, aby ukończyć. 

Siła!

Kiedy biegający znajomi odliczają dni dzielące ich od jesiennych startów, moje myśli zajmuje coś innego. 4:10! Mam cel na najbliższych sześć tygodni. I tego się trzymam. 4:10! Już szykuję się na wiosnę! Nie interesują mnie: waga, szybkość, długie wybiegania. Nie interesują mnie: asfalt, buty startowe, technika biegu. Nie interesują mnie: tempo na kilometr, spalone kalorie, rytmy. Nie obchodzą mnie: aura, pora dnia, uszczypliwe komentarze przechodniów. Trening, dieta, regeneracja!  Zaczynam wylewać fundament pod sześciomiesięczny trening. To, co mnie interesuje to: siła nóg, mocny korpus, silne ramiona. Chcę się dobrze przygotować, bo od listopada zaczynam ciężką harówkę. Nie powtórzę błędów popełnionych w zeszłym sezonie, kiedy zabrakło mocy, aby realizować specjalne jednostki treningowe z większą intensywnością. Dokładnie pamiętam jak umierałem podczas treningu, chcąc utrzymać zadane tempo. Serce i płuca pracowały na średnich obrotach, a nogi nie nadążały. Potem odradzałem się z nadzieją na poprawę, która nie przychodziła. Zaniedbałem jeden element, który wraz z innymi tworzy całość, w tym wypadku niezbyt doskonałą.

Superrakietowe buty od Asicsa – lekko subiektywnie i z niemałym dylematem

Długo zastanawiałem się jak ugryźć temat Hyperspeedów. Dostałem je do przetestowania od Grześka, właściciela internetowego sklepu dla biegaczy Natural Born Runners. Jakiś czas temu przeprowadził akcję „Zostań testerem NBR”, a ja dzięki łutowi szczęścia załapałem się na darmową parę butów. Mój dylemat odnosi się do tego, czy robić darmową reklamę firmie Asics, bo nie da się ukryć, że model Gel-Hyperspeed 5 trafił w mój gust i sprawuje się podczas startów i szybkich treningów rewelacyjnie, czy może, a raczej przede wszystkim, Grześkowi i jego sklepowi. Choć w tym drugim przypadku jestem zobowiązany, nie ze względu na tę darmową parę butów, a całokształt, bo klientem NBR jestem od początku jego istnienia i zawsze byłem, jako klient, rozpieszczany. Grześka znam od kilku lat. Jestem aktywnym obserwatorem jego poczynań na arenie elektronicznego handlu – sam kiedyś dźwigałem ten krzyż i wiem jak trudno balansować na wąskiej linii sukcesu. Grzesiek podjął wyzwanie, zaryzykował w wielu kwestiach (np. aby skrócić czas oczekiwania na przesyłkę, nierzadko wysyłał zakupiony towar przed zaksięgowaniem wpłaty) dzięki temu ustanowił pewne standardy jakości sprzedaży i obsługi klienta. …

4:10, czyli krótka notatka przed wyjściem na nocny trening

Przez kontuzję moja forma podupadła. Nie przypuszczałem, że kilkutygodniowy rozwód z bieganiem spowoduje tak duży regres. Miałem wrażenie jakbym cofnął się w czasie o kilka lat i zaczynał wszystko od początku. Taki stan rzeczy był przyczyną narastającej frustracji, do momentu, kiedy coś drgnęło. Wiem, że w okresie odbudowy formy należy być cierpliwym, że to kwestia kilku tygodni systematycznego treningu. Choć miałem świadomość tego, że forma wróci, miotałem się na treningach chcąc jak najszybciej odzyskać to, co wypracowałem przez zimę. Musiałem się ogarnąć, wrócić na właściwy tor. „Sam nie wiesz, czego chcesz! Znajdź sobie cel i go realizuj!” Drgnęło, a ja uporządkowałem swój biegowy bałagan. Dość tego chaosu! Przemyślałem sobie kilka spraw. Ustaliłem priorytety. Wrócił dylemat: ultra i bieganie po górach, czy ulica, czyli walka o złamanie trzech godzin? Odpowiedziałem na pytanie: czego Borman chcesz? I wybrałem.