Month: Lipiec 2014

O tym jak nie zjebałem… – suplement.

Pierwszy raz wiem, że tego nie zjebałem. Tak. Za każdym razem, gdy startuję, mam uczucie niespełnienia. Zawsze wdziera się jakaś błędna nuta, która fałszuje piękną melodię. Znacie to? Uczucie, niepewności własnych dokonań? Na mecie cieszycie się z ukończenia biegu, ale po chwili nachodzą was wątpliwości. Czy dałem z siebie wszystko? Czy dobrze to zrobiłem? Po wątpliwościach przychodzi etap „gdyby”. Zaczyna się chora analiza. Co by było, gdyby? A gdybym to zrobił tak lub siak, to zrobiłbym to lepiej. W miarę coraz bardziej szczegółowej analizy, słowo „gdybym” mutuje i przybiera kształt „mógłbym”. Mógłbym to, mógłbym siamto… Chore to. Wiem, że jestem w trakcie czegoś niesłychanie fantastycznego, czegoś o czym tak szybko nie zapomnę. I cokolwiek by się nie stało, cokolwiek bym zrobił – źle czy dobrze – będzie to niezapomniane. Nie mam formy. Powtarzam to kolejny raz. Może i z setny. Powtarzam, bo szukam usprawiedliwienia przed sobą i całym światem… Pomimo tego braku formy, postanowiłem wystartować w Maratonie Gór Stołowych – Supermaratonie, jeśli to ważne. Chciałem to zrobić efektownie, bo wiecie, ostateczny wynik nie zachwyci. Wymyśliłem …