Miesiąc: Wrzesień 2014

Kilka faktów z życia biegowego #5

O jak bosko zaczynać wpis takim tytułem. Systematyczne treningi. Bieganie, kręcenie korbą i jak się okazuje – przy takiej aurze – nawet możliwe pływanie pomiędzy sosnami. Tak, tak. Niebo płacze od kilkudziesięciu godzin albo, bardziej hardcorowo, aniołki na nas sikają. Ale nie o tym ja chciałem… Chciałem mianowicie o tym, że odzyskałem radość z biegu, załapałem chęć na poniewierkę, no i nawet pisać systematycznie chyba zacznę. Wiem, wiem, już kiedyś – chyba w marcu – o tym wspominałem. Tylko wtedy, zmuszałem się licząc na to, że załapię jak silnik w traktorze i jakoś dalej pójdzie. Płonne nadzieje. Chciałem dobrze, a wyszło jak zwykle. Lecz teraz, od trzech tygodni, jestem w ciągu. I robię jak należy te wszystkie gieesy i gieery, no i biegam przede wszystkim. Pięć, sześć, razy w tygodniu udeptuję ścieżki Magicznego Lasu i jest mi z tym dobrze. Nawet widok innych biegaczy nie robi na mnie wrażenia. Przyznam się, że jestem cholernie zazdrosny o ten mój kawałek lasu. Wolałbym go mieć tylko dla siebie, na wyłączność, na wieki, cały, calusieńki. Jednak biegaczy jest …