Miesiąc: Wrzesień 2017

Wrzesień płacze zimnym deszczem

A ja siedzę, patrzę w dal. Po szybie spływają wielkie krople. I nie wiem, czy wyjść, czy nałożyć buty, czy na garb zarzucić wiatrówkę. Przecież obiecywałem sobie, że jeśli mam to zrobić, to od września. Najlepiej od jesieni, bo ona już za progiem. No i tak siedzę, patrzę. Nic. Przywołałem w myślach obrazy, wspomnienia z wyryp, w których uczestniczyłem. Pamiętam tak wiele szczegółów: krajobrazy, wypowiedziane zdania, emocje. Aż ciarki po plecach przeszły, aż… Gęsia skórka. Dlaczego umysł płata figle? Dlaczego mam pozbawiać się tego, co kocham? Wiecie, jak pachnie mokry las? Wiecie, jak przemoczone łachy chłodzą rozgrzane ciało? Wiecie, jak woda rozbryzguje się na strony, gdy biegnie się przez głęboką kałużę? Wiem, pamiętam, ale od tak dawna tego nie doświadczyłem. Do dziś. To była niesamowita godzina. Magiczny Las i ja. Szybki oddech, ciężki krok, tysiąc myśli na sekundę. Pierwsza: powtórzyć to jutro! Nie! Najlepiej jeszcze dziś! Druga: a może plan, a może tak na poważnie, tak na serio… trenować. Trzecia: spokojnie, tylko spokojnie. Małymi kroczkami. Nie planuj, żyj chwilą. A chwila trwała, trwała. Serce łomotało. …