TRENING
komentarzy 5

B7D – dieta?

Notatka 2

Minął trzeci tydzień przygotowań do startu w Biegu 7 Dolin. Tutaj winny jestem wyjaśnienia. Choć tydzień temu zadeklarowałem swoją chęć dzielenia się wrażeniami z treningu pod B7D na blogu, to właściwy trening zacząłem dwa tygodnie wcześniej. Stąd ta czasowa nieścisłość.

Stopniowo wracam do formy. Biega mi się coraz lepiej, ale mam wrażenie, że straciłem zwinność oraz lekkość biegu. Czuję jak bym jechał na zaciągniętym hamulcu. Czuję kilka kilogramów więcej.

W pewnym wieku człowieka, występuje coś takiego jak tendencja do łapania ciałka. Większość moich znajomych, przynajmniej męska część, kilkukrotnie przeskalowywuje swoje wymiary. Wiecie, mięsień piwny etc. To jest takie moje nieprawdopodobnie naiwne wytłumaczenie się przed samym sobą, dlaczego pomimo treningów złapałem kilka kilogramów dodatkowego Marcina. Prawda jest taka, że lubię słodycze. Lubię je i to w większych ilościach. Czasami tracę umiar i obżeram się tymi wszystkimi smakołykami. Do tego niezdrowe śmieciowe żarcie, które – niestety – pojawia się od czasu do czasu w moim menu. „To, co jest smaczne i niezdrowe jest również tanie” – nie pamiętam gdzie przeczytałem to zdanie, ale jest bardzo prawdziwe. Modelowe. Deficyt czasu i fastfood.

Treningi i spalone przy okazji kalorie są, ale nie występuje deficyt kaloryczny. Wyskoki indeks i ładunek glikemiczny w spożywanych grupach pokarmów. Jedzenie zbyt obfitych posiłków i to często tuż przed snem. To wszystko, w wielkim skrócie, przyczynia się do tego, że powiększam swoja objętość. Przede mną kolejne wyzwanie. Wielkie sprzątanie gastrorozpieruchy. Czas uporządkować menu. Wprowadzić stary ład i porządek. Przypomnieć sobie kilka zapomnianych fundamentalnych zasad zdrowej diety.

Odpowiednia dieta to nie tylko chęć zgubienia zbędnego balastu, to także kwestia dostarczenia w odpowiedniej ilości składników odżywczych potrzebnych organizmowi podczas wzmożonego wysiłku wywołanego ciężkim treningiem. To także szybsza regeneracja… to zdrowie.

Komentarze: 5

  1. borman says

    Jej, ale ona pali 6000 kalorii! Ja z 2500, a może trochę więcej. Z resztą nie do końca wiem ile dokładnie, nigdy nie liczyłem, nawet nie próbowałem. Ale nie ma nawet co się porównywać. Ja trenuję średnio 10 godzin tygodniowo, ona tyle samo – dziennie :) !

    Paweł, a ile Ty poświęcasz godzin tygodniowo na trening? Bardzo mnie to ciekawi. Z resztą przyznam się, że czytałem Twój (dość odległy) wpis na PK4 :) i mnie zainspirował.

  2. Marcin,

    u mnie różnie. Zwykle trenuję około 1,5 – 2 godziny dziennie, jak mam długie wybieganie to 3 lub 3,5. Tygodniowo to by było około 11 – 13 godzin bo jeden dzień jest wolny. ale różnie to bywa bo jak zawody to robię lekki tydzień przed i regeneracyjny po. Czasem kontuzja, choroba.

    Ostatnio trochę staram się zwiększyć ilość czasu poświęcanego na trening bo chcę się rozwijać.

  3. borman says

    Swojego czasu poświęcałem ponad 12 godzin tygodniowo na trening. I mimo wszystko, nigdy, nawet w 1/4 nie zbliżyłem się do twojego pułapu. Może to kwestia talentu, a może systematyczności – słowo klucz :) , poświęcenia, podejścia, treningu.
    W każdym razie, bardzo się staram… zacząłem wszystko, tak jakby od początku. Z resztą, nie tylko ja.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.