SPRZĘT
komentarze 3

Buty Brooks Ravenna – test 3 tys. kilometrów cz. 2

Pierwsze wrażenie
Lekkość, miękkość i wygoda. Chyba każdy z nas biegaczy ma taki odruch, że nowe buty zaraz po wyciągnięciu z pudełka waży w dłoni. Z Brooksami zrobiłem tak samo. Chwyciłem delikatnie jednego buta i próbowałem ocenić jego wagę. To się czuje od razu, są lekkie i prawie nic nie ważą. 306 g przy rozmiarze 44, jak na buty treningowe to niewiele.

maniacka

Przed Maniacką 10

Oglądnąłem but z każdej strony. Jest solidnie uszyty, podeszwa sprawia wrażenie mocnej, aczkolwiek elastycznej. Ravenny mają przód zadarty do góry, dzięki czemu zyskują na dynamice, są szerokie, stopa znajdzie w nich sporo miejsca. Wnętrze buta jest wyłożone miękką i przyjemną w dotyku pianką. Po wyjęciu wkładki z wnętrza buta okazało się, że jest gruba i elastyczna, przez co nie będzie podwijać się podczas długiego biegu. Lekka siateczka zapewnić ma stopie odpowiednią wentylację. Język jest solidnie zszyty z butem i wyposażony w pojedynczą szlufkę zapobiegającą przesuwaniu podczas biegu. Przód buta, boki oraz tył pokrywa solidny nieprzemakalny materiał, który ma za zadanie uchronić stopę przed przemoczeniem podczas biegu po mokrej nawierzchni. Otwory na sznurówki posiadają wzmocnioną otoczkę, a same sznurówki są wykonane z solidnego materiału, lekko spłaszczone i idealnie długie.

Pierwsze kilometry
Pierwszy trening pokazał możliwości butów oraz to, że nie są tylko naszpikowane tajemniczymi technologiami, które tak naprawdę nic nie wnoszą. Okazało się, że pomimo sporej jak na mój gust amortyzacji w Ravennach doskonale czuje się podłoże. Ma się pełną kontrolę nad biegiem, a dynamika buta pozwala na szybki bieg.

Brooks Ravenna 3000 km na liczniku

Brooks Ravenna 3000 km na liczniku

Technologia HydroFlow ma zapewnić doskonałą amortyzację, choć ląduję na śródstopiu przetestowałem buty pod kątem lądowania na pięcie i zostałem miło zaskoczony. Spotkałem się z butami, których producenci zbyt przesadnie potraktowali temat amortyzacji i zamienili produkowane przez siebie buty w trampoliny do biegania. W Ravennach nie liczcie na nadmierną amortyzację, tutaj tego nie znajdziecie, w tych butach proporcja pomiędzy miękkością, a szybkością jest idealnie zachowana z uwzględnieniem wysokiego komfortu użytkowania.

Dzięki podniesionym przodom, w Ravennach można solidnie grzebnąć kopytem. Podczas szybkiego biegu odkryłem, co producent miał na myśli określając but mianem czystej dynamiki. Zastosowanie technologii DRB pozwala na mocne odbicie. Palce i przód stopy pozostają niezależne, co ma niemały wpływ na komfort i technikę biegu.

P1080894Próba długiego dystansu
Ravenny to but treningowy, w którym można biegać nie tylko po asfalcie, ale także w terenie urozmaiconym. Parkowe alejki, polne drogi, leśne dukty, nawet bezdroża to miejsca, w których testowałem buty. Fakt, że nie posiadają odpowiedniego bieżnika jak buty trailowe, ale mają na tyle optymalną trakcję, że pozwalają na pewną swobodę biegu w dogodnych warunkach.

Pierwszym poważnym testem Brooksów był start we Włóczykiju na dystansie 50 km. Byłem na nogach przez 6 godzin z hakiem. Stopy były zmęczone i spuchnięte. Obyło się bez otarć, schodzących paznokci i bąbli z krwią. Dzięki szerszemu przodowi spuchnięte stopy znalazły miejsce, a miękka wyściółka ochroniła przed otarciami. Dodatkowo, doskonała wentylacja pozwalała skórze oddychać, co nie spowodowało żadnych odparzeń. Siateczka okazała się na tyle wytrzymała, że buty wyszły bez szwanku z niejednego chaszczowania. Niska waga buta przełożyła się na wydajność biegu. Jedyną wadą jest zbyt niska trakcja, która utrudniała bieg po miękkich i błotnistych odcinkach, jednak zaznaczę jeszcze raz, buty Brooks Ravenna to nie są buty trailowe.

500 km
Pół tysiąca kilometrów. Tyle mi potrzeba, aby but wygniótł się idealnie dopasowując do stopy.

P1080888Nie przepadam za butami z dużą amortyzacją, ale jeśli but jest w nią wyposażony, jego wartość wzrasta wprostproporcjonalnie do przebytego w nim dystansu. Ravenny ugniatają się dość szybko, jednak podeszwa nie traci przy tym właściwości amortyzacyjnych, stąd te 500km.

1000 km
Raveny są moim ulubionym butem treningowym, przez co szybko nabijam kilometraż. Gdzieś po drodze startuję w Maniackiej 10 i wykręcam świetną jak na mnie życiówkę. Podczas tego startu mogłem w pełni docenić walory butów i przekonać się, co to znaczy but o doskonałej dynamice.

1000 km odciska ślad na Brooksach. Z podeszwy nieznacznie znika bieżnik, w miejscach zgięć pojawiają się głębokie załamania. Jednak wizualnie prezentują się nieźle.

Mam taki zwyczaj, że nie piorę butów, to przedłuża ich żywotność, kosztem wyglądu. Ale w butach ma się biegać, a nie wyglądać.

2000 km
Zmieniłem całkowicie technikę biegu i ląduję na śródstopiu, mimo tego dla dobra testów poświęcam trening, dwa i zmieniam technikę lądując na pięcie. Po 2 tys. kilometrów Ravenny dużo nie straciły ze swojej amortyzacji.

Rajd Konwalii. OS - kajaki.

Rajd Konwalii. OS – kajaki.

Rajd Konwalii to był megatest na wytrzymałość materiałów, z których są uszyte. 18 godzin permanentnego namaczania. Zmienne warunki na trasie i forsowny bieg przełajowy wystawił buty na działanie mokrych traw, bagnisk, błota, sypkiego piasku. Biegałem w nich po łąkach, trzcinowiskach, z nurtem strumienia, po piaszczystej plaży, w efekcie, czego pęka siateczka na zagięciach palców. W zasadzie to jedyne z uszkodzeń. Nic się nie rozkleiło, nic nie oderwało. Doskonale.

3000 km
Buty wyglądają na zbiegane. Podeszwa w przedniej części buta jest już mocno starta. Siatki, mimo tego, że popękały nie rozpruły się do końca. Wnętrze butów na styku pięty przetarły się i wyleciała z nich gąbka. Wkładki są już mocno sfatygowane, a podeszwa mocno udeptana. Nie przeszkadza to jednak w bieganiu. Brooksy są nadal moim ulubionym butem treningowym, a szykując się do łódzkiego maratonu przebiegam w nich 1400 km.

Do momentu publikacji tego wpisu w Ravennach przebiegłem ponad 3400 kilometrów i wygląda na to, że to jeszcze nie koniec ich żywota. Jestem pozytywnie zaskoczony wytrzymałością i wygodą tych butów. Wyrób jest najwyższej jakości, starannie wykonany. Jak dla mnie wygrywa z konkurentami i to z wyższej pułki. Z czystym sumieniem mogę polecić ten wyrób firmy Brooks, a zainteresowanych zakupem odsyłam do mojego ulubionego sklepu.

Na koniec dodam, że to jeszcze nie koniec i na pewno nie omieszkam umieścić stosownej informacji o dalszym użytkowaniu tych świetnych butów.

Buty Brooks Ravenna – test 3 tys. kilometrów cz. 1

Komentarze: 3

  1. Tomek G3 says

    306g ?! No daj spokój… Dla mnie to tyle co worek ziemniaków ;)
    Ale jestem trochę spaczony przez moje Free Runy, które ważą 190g. ;)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.