muzycznie

Biegowa lista osobista #1

Dziś zamierzałem podsumować grudzień, ale…

Kiedy aura nie dopisuje, deszcz nieprzerwanie leje się z czarnych chmur, a wiatr cholernie dmucha. Kiedy dzień wygląda jak noc, a noc… też jak noc z tym, że sto razy smutniej. Wtedy najtwardszy biegowy freek mięknie rozglądając się niepewnie, błądząc wzrokiem po najbliższym otoczeniu w poszukiwaniu wymówki. Chcąc usprawiedliwić się przed samym sobą, tylko po to, aby poczuć ulgę… by nie wyjść dziś na trening.

A teraz się polansuję! A jak! Pokażę, jaki z mnie twardy skurczybyk. Bo za nic mam kubły wody spadające na mnie z nieba, wiatr atakujący z uporem maniaka, próbujący przeszyć na wylot trzy warstwy odzieży, którą noszę na grzbiecie, chcący przygwoździć mnie do ziemi, smagający rozkołysanymi gałęziami po twarzy. I kiedy tak zakłóca leśną ciszę, gwiżdżąc w konarach drzew, zatykam uszy słuchawkami odtwarzacza mp3, zakładam na głowę opaskę z Buffa, aby zabezpieczyć przed wodą delikatne koreczki i ruszam w ciemność.

Z słuchawek wydobywają się wrzaski i ostre riffy, mocne bity i w cholerę nieziemskich sampli. Bo w taką noc trzeba się pobudzić. Niech ciarki przechodzą po plecach, włosy stoją dęba na rękach i nogach, a membrany bębenków drżą osiągając niebywałe amplitudy. Bo dziś jest NOC WYJĄCEGO WILKOŁAKA! :)

A oto dziesięć bezkompromisowych kawałków na mocny, nocny trening:

 Melt Banana-Cat Brain Land
 1984 – Dla kogo pracujesz?
 Cool Kids of Death – Punk Rock Classic
 Atari Teenage Riot – Speed
 Chaos UK – No Security
 Motörhead - Ace Of Spades
 Nick Oliveri – Endless Vacation
 Ambassador 21 – Smith and Weston
 The Exploited-Fuck The System
 Napalm Death – Time Waits For No Slave