All posts filed under: ROWER

O tym jak nie zjebałem… – suplement.

Pierwszy raz wiem, że tego nie zjebałem. Tak. Za każdym razem, gdy startuję, mam uczucie niespełnienia. Zawsze wdziera się jakaś błędna nuta, która fałszuje piękną melodię. Znacie to? Uczucie, niepewności własnych dokonań? Na mecie cieszycie się z ukończenia biegu, ale po chwili nachodzą was wątpliwości. Czy dałem z siebie wszystko? Czy dobrze to zrobiłem? Po wątpliwościach przychodzi etap „gdyby”. Zaczyna się chora analiza. Co by było, gdyby? A gdybym to zrobił tak lub siak, to zrobiłbym to lepiej. W miarę coraz bardziej szczegółowej analizy, słowo „gdybym” mutuje i przybiera kształt „mógłbym”. Mógłbym to, mógłbym siamto… Chore to. Wiem, że jestem w trakcie czegoś niesłychanie fantastycznego, czegoś o czym tak szybko nie zapomnę. I cokolwiek by się nie stało, cokolwiek bym zrobił – źle czy dobrze – będzie to niezapomniane. Nie mam formy. Powtarzam to kolejny raz. Może i z setny. Powtarzam, bo szukam usprawiedliwienia przed sobą i całym światem… Pomimo tego braku formy, postanowiłem wystartować w Maratonie Gór Stołowych – Supermaratonie, jeśli to ważne. Chciałem to zrobić efektownie, bo wiecie, ostateczny wynik nie zachwyci. Wymyśliłem …

Polowanie na keszynki

Rower. Trening alternatywny dający dużo frajdy, może nie tyle, co bieganie, ale dzięki niemu zwiększyłem zasięg i mogę eksplorować najodleglejsze zakątki mojej okolicy, a moja okolica obfituje w wszelakiego typu atrakcje. Jest Magiczny Las, są wzgórza, są jeziora, jest setki ciekawych miejsc, w których warto być, nasycić oczy, zaspokoić ciekawość, wzbogacić o nową wiedzę. Warto się tymi lokalnymi ciekawostkami podzielić.  Geocaching.  Jednym ze sposobów na pokazanie tych miejsc światu jest zaznaczenie ich na mapie, opisanie, zilustrowanie fotografiami i  przygotowanie pliku z waypointami. Tak podana informacja jest atrakcyjna, nie tylko ze względu na treść jaką zawiera, ale na formę. Czy nie jeden z Was, Drodzy Czytelnicy, w dzieciństwie bawił się w poszukiwaczy skarbów?  Czy nie warto przywołać te wspomnienia i wprowadzić w czyn? Równie emocjonujące jest ukrywanie skarbów. Uwierzcie mi, nie minie kilka dni, a pojawi się tam pierwszy geocacher.  Łączę trening, turystykę rowerową, geochaching. Mieszam to w wielkim tyglu zwanym Moją Okolicą i wychodzi coś takiego:   TRZY JEZIORA, DWIE KESZYNKI, JEDEN PARK Sława Jezioro Sławskie, na tyle duże, aby móc tam żeglować. Dookoła kilka ośrodków wypoczynkowych, przystanie, …

Geocaching i rower

Geocaching (gr. geo – Ziemia, ang. cache /keʃ/ – chować, schowek, tajny skład) – gra terenowa użytkowników odbiorników GPS, polegająca na poszukiwaniu tzw. skrzynek (ang. geocache) uprzednio ukrytych przez innych uczestników tej samej zabawy. Ukrywane przeważnie w interesujących miejscach skrzynki zawierają dziennik odwiedzin, do którego wpisują się kolejni znalazcy, a także drobne upominki na wymianę. Lokalizacja miejsca ukrycia skrzynki przekazywana jest przez jej założyciela innym uczestnikom gry poprzez wprowadzenie jej współrzędnych geograficznych w jednej ze specjalnych internetowych baz danych, tzw. serwisów geocachingowych. Moje córeczki uwielbiają bawić się w poszukiwanie skarbów. Sam będąc dzieckiem bawiłem się w poszukiwacza, ukrytego przez piratów skarbu. Z wypiekami na twarzy zarywałem noc czytając „Wyspę skarbów” Stevensona. Dziewczynki, tak jak i mnie, pociąga odkrywanie tajemnic. Niejednokrotnie, chcąc przepędzić je sprzed telewizora, proponowałem wypad do lasu w celu „poszukiwania nowych ciekawych miejsc”, albo odkrywania historii Magicznego Lasu. Te nasze małe wojaże zawsze dobrze się kończyły, a dziewczynki podekscytowane wracały do domu i przekrzykiwały się jedna przez drugą próbując opowiedzieć mamie o tym, co im się właśnie przydarzyło. Od jakiegoś czasu zajmuję Zuzankę …