wielkie żarcie

Iskiate i Pinole czyli Fuel Rocket Raramuri #1

Przy okazji mojej przygody z naturalnym bieganiem postanowiłem raz jeszcze oddać się lekturze Urodzonych Biegaczy McDougalla. Przenieść się na dno Miedzianego Kanionu, wspólnie z bohaterami pokonywać najtrudniejsze biegi ultra, stanąć w szranki z Caballo Blanco, biegać wspólnie z Raramuri oraz zajadać pinole, zapijając je tajemniczym iskiate.

Ale zaraz, zaraz! Jeśli bieganie z Tarahumara i z Caballo Blanco, czy nawet uczestnictwo w takim biegu jak Badwater Ultramarathon jest mało realne, to posmakowanie potraw Raramuri nie stanowi większego problemu. Tak oto zrodził się plan na kulinarny test, przyrządzę pinole i iskiate.

Od pomysłu do czynu – zakupy
W mgnieniu oka odnalazłem w sieci sklep, w którym można zaopatrzyć się w nasiona chia. Od razu dodam, że cena jest dość wysoka – 45 zł za 400 gramowe opakowanie, plus koszty wysyłki. Jednak szybko przeliczając na ilość szklanek napoju, które wyjdą z 400g nasion doszedłem do wniosku, że koszt niecałych 3 zł za 500ml gotowego iskiate jest do przełknięcia. Limonki można kupić w każdym szanującym się sklepie, miód lub cukier, w tym wypadku trzcinowy, nierafinowany (cena Tesco 7zł za 500g) także. Do pinole cynamon, mąkę i kaszkę kukurydzianą miałem „na stanie” kuchennym.

Pozostał jeszcze przepis. Na You Tube znalazłem dużo ciekawych zajawek filmowych i poradników traktujących o tym jak przygotować iskiate oraz pinole, ostatecznie skorzystałem z przepisów pochodzących ze strony No Meat Athlete.

Pinole

  • ½ szklanki mąki kukurydzianej
  • ½ łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1 łyżka miodu, lub brązowego cukru np. trzcinowego
  • nasiona chia – opcjonalnie

Mąkę kukurydzianką należy prażyć na patelni aż uzyska jasnobrązowy kolor, przesypać do miski, dodać cynamon, miód lub cukier  (osobiście wolę aromat miodu, szczególnie w połączeniu z cynamonem), nasiona chia  (nie dodawałem), następnie mieszając, dolewać wody aż do uzyskania konsystencji jogurtu. W zasadzie Raramuri jadają pinole w opcji „płynnej” czasami jako pieczony placek, ale chcąc użyć pinole jako paliwo podczas biegu, warto wybrać opcję drugą. W tym celu należy wyrobić odpowiednio gęste ciasto, uformować z niego okrągłe placki i piec przez 15minut w temperaturze 350°C  około 180°C. Idealne będą placki wyglądające jak podpłomyki. Niestety mój piekarnik może nagrzać się maksymalnie do 270°C przez co placki wyszły niechrupiące, a wręcz gumiaste – średnio apetyczne. Metodą prób i błędów, po dodaniu odrobiny kaszki kukurydzianej i zmajstrowaniu cienkich placków, pinole wypiekły się niemal idealnie. (EDIT: Okazało się, że nie zwróciłem uwagi na jednostkę temperatury. W przepisie została użyta skala Fahrenheita. Na to wygląda, że piekłem placki w zbyt wysokiej temperaturze.)  W smaku przypominają cynamonowe ciasteczka, choć nie są tak kruche i nie rozpływają się w ustach – brak spulchniaczy robi swoje, ale dzięki temu żuchwa może sobie potrenować mocny zgryz.

Iskiate

  • 1 szklanka wody
  • 1 łyżka nasion chia
  • sok z limonki lub cytryny
  • do smaku miód lub cukier

Przyrządzenie iskiate jest szybkie i łatwe. Do szklanki wody dodajemy łyżkę nasion chia, wyciskamy sok z limonki lub cytryny (wolę limonkę i jej gorzkawy smak), słodzimy cukrem lub miodem (czy już pisałem, że jestem zwolennikiem słodzenia miodem?), mieszamy i voilà! Nasiona chia w połączeniu z wodą tworzą żelową zawiesinę przypominającą żabi skrzek – dość dziwnie to się przełyka, jak kisiel, ale da się przeżyć.

Napój, jaki otrzymałem jest pyszny, aromatyczny i orzeźwiający. Zdecydowanie lepiej smakuje, niż wygląda. Doskonale stawia na nogi podczas (lub po) intensywnego treningu, szczególnie schłodzony. Do tej pory nie miałem możliwość przeprowadzić testów na nektarze i ambrozji Raramuri nieco bardziej empirycznie, a to oznacza, że jeszcze napiszę kilka zdań o „cudownych” właściwościach pinole i iskiate. Tak, więc do zjedzenia… zobaczenia!

 

Przydatne linki:
Chia Power
No Meat Athlete