Wszystkie wpisy dla: WYRYPY

Polowanie na keszynki

Rower. Trening alternatywny dający dużo frajdy, może nie tyle, co bieganie, ale dzięki niemu zwiększyłem zasięg i mogę eksplorować najodleglejsze zakątki mojej okolicy, a moja okolica obfituje w wszelakiego typu atrakcje. Jest Magiczny Las, są wzgórza, są jeziora, jest setki ciekawych miejsc, w których warto być, nasycić oczy, zaspokoić ciekawość, wzbogacić o nową wiedzę. Warto się tymi lokalnymi ciekawostkami podzielić.  Geocaching.  Jednym ze sposobów na pokazanie tych miejsc światu jest zaznaczenie ich na mapie, opisanie, zilustrowanie fotografiami i  przygotowanie pliku z waypointami. Tak podana informacja jest atrakcyjna, nie tylko ze względu na treść jaką zawiera, ale na formę. Czy nie jeden z Was, Drodzy Czytelnicy, w dzieciństwie bawił się w poszukiwaczy skarbów?  Czy nie warto przywołać te wspomnienia i wprowadzić w czyn? Równie emocjonujące jest ukrywanie skarbów. Uwierzcie mi, nie minie kilka dni, a pojawi się tam pierwszy geocacher.  Łączę trening, turystykę rowerową, geochaching. Mieszam to w wielkim tyglu zwanym Moją Okolicą i wychodzi coś takiego:   TRZY JEZIORA, DWIE KESZYNKI, JEDEN PARK Sława Jezioro Sławskie, na tyle duże, aby móc tam żeglować. Dookoła kilka ośrodków wypoczynkowych, przystanie, …

fot. Alvar

NBR on Tour 2012 – inauguracja

Minęło prawie pół roku od ostatniej wyrypy spod znaku NBR on Tour, gdzie w zacnym gronie mogłem uprawiać górski chillout  – nową dyscyplinę turystyki średniobiegowej. Od tego czasu niepostrzeżenie zrobiło się ciasno w moim kalendarzu. Tłoczą się tam czerwone krzyżyki, zielone kółka, pojawiają mrożące krew w żyłach nazwy: ekstremalne to, nocne ekstremalne tamto. Startowo – treningowy zawał. U Grześka sprawa wygląda zgoła odmiennie: facet realizuje się, spełnia w tym co robi, czyli łącząc pasję z pracą, trenuje, startuje, bije nowe rekordy. Niby wszystko gra, jest pięknie, ale czegoś tutaj brakuje. Gdzieś po drodze, przypominamy sobie, żeby zorganizować jakiś wypad, ale potem to ulatuje zostawiając po sobie pustkę. Nadchodzi jednak taki dzień, aby sprawy bieżące odsunąć na bok i zająć się tym, co najprzyjemniejsze: bieganiem po górach. Tym razem na tapetę bierzemy Masyw Śnieżnika i G. Bialskie. Spotykamy się na przełomie maja i czerwca w małej miejscowości Międzygórze. Ostateczny termin podam za jakiś czas. W planach, wypad dwudniowy z noclegiem w schronisku. Uprzedzam, że jeszcze nie zaplanowałem trasy tak, że ewentualne propozycje i sugestie są mile …

Jedziemy na wycieczkę – Czeska i Saksońska Szwajcaria

Jest okazja, jest okazja do świętowania! Rok działalności grześkowego sklepu dla biegaczy Naturtal Born Runners. Jak powszechnie widomo, albo nie, okazja czyni… czyni wycieczkę. Tym razem postanowiliśmy w ramach NBR on Tour zorganizować coś specjalnego, coś nieodległego, coś tak pięknego, że niemal bajkowego, mianowicie wybrać się w odwiedziny do naszych południowych sąsiadów, przy okazji zaglądnąć do sąsiadów zachodnich. Mówa tutaj o Czeskiej i Saksońskiej Szwajcarii. Mamy zamiar w ciągu dwóch dni obiegać i zwiedzić jak najwięcej atrakcji tego regionu. Miejsc godnych uwagi jest naprawdę sporo tak, więc w zależności od liczby chętnych na wycieczkę, ewentualną trasę ustalimy wspólnie. W planach jest biwak. Chcemy zaparkować samochody na jakimś przyjemnym, najlepiej zaopatrzonym w jakąś infrastrukturę pod podstacją wiaty i miejscem na rozpalenie ogniska, parkingu. W pierwszy dzień „zrobić” pętlę wschodnią objętą przez Národní park České Švýcarsko, po biwaku przy ognisku, na drugi dzień, wybrać się na teren Sächsische Schweiz. Kiedy jedziemy? Spotkamy się w umówionym miejscu 22 października. Jesteśmy w trakcie dogrywania szczegółów tak, więc punkt zborny ustalimy za jakiś czas. Na Facebooku zostało utworzone wydarzenie pod nazwą …

NBR on Tour – G. Stołowe i Orlickie, dzień 2

Poranek nadziei, długie rozmowy o wszystkim, Orlica i linia Maginota. Schronisko Pasterka. Godzina 5:00. Ze snu wyrywa mnie sygnał budzika. Wstajemy niemal równocześnie. Wynosimy się po cichu z pokoju. Szybka toaleta, ubieranie na korytarzu, ostatni przepak przed drogą. Chwilę po tym stoję przed schroniskiem i patrzę z niedowierzaniem. Nie pada, a na horyzoncie odbywa się wspaniały spektakl: wschód słońca. Jest pięknie! Na wschodzie się przeciera, na zachodzie po niebie suną kłębiaste chmury. Jest szansa na słoneczny dzień. Parkujemy nieopodal wejścia na szlak. Z parkingu rozciąga się rozległy widok na Góry Stołowe i Sowie. Humory dopisują. Jest zimno i wieje jak cholera. Wilgotna odzież wzmaga uczucie zimna. Zostawiamy samochód za sobą i wchodzimy w las. Szlak jest błotnisty i spływa nim strużka wody. Jest tak szaro i ponuro. Powoli zbliżamy się do grani. Grań ginie w chmurach. Zanurzymy się we mgle. Cieszę się, że nie pada. Zazwyczaj przy tych naszych wyrypach pada dużo słów. Zdania ciągną się za nami niewidzialną smugą. Rozmawiamy dużo, o wszystkim i o niczym. Mati to milczek, rasowy introwertyk, za to Grzesiek, …