INNE
komentarze 3

Pierwszy…

Dziś stworzyłem listę z marzeniami. Kiedyś twierdziłem, że takie listy to głupota i sporządzają je tylko desperaci (przepraszam), bo ludzie, którzy chcą i spełniają marzenia, nie potrzebują list, bo żyją marzeniami, bo mają je w głowie. Dlaczego zmieniłem zdanie? Przekonałem się, że skrawek papieru zapisany zdaniami, które zawierają intymną część mnie, jest jak talizman. A kiedy poczuję się zagubiony tak jak teraz, jak w tej chwili, i będę trwał w tym stanie długo, zbyt długo, to odwinę ten skrawek papieru i przypomnę sobie dlaczego żyję.
I będę odwijać go wtedy kiedy pojawi się nowa tęsknota i nowe pragnienie, i zapiszę je, żeby wiedzieć zawsze. A stare marzenia, ich nie wykreślę, odhaczę tylko, ku pamięci niesamowitych chwil, które przeżyłem. O tak.

Zbliżyłem się do biegowego dna, sięgnąłem tak głęboko, że głębiej, w moim przypadku, się nie da. A może, po prostu, nie chcę już opadać i opadać. Tak, nie chcę.

Chcę natomiast wrócić, odbić się od dna, choć wiem, że szybko nie wypłynę, bo od mulistego dna odbić się trudno, a i stopy grzęzną. Cholera, trzyma się człowiek tego stanu, pomimo tego, że ma już dość i nawet, jak napisałem, zachciało mu się – mi się. Albo tkwi nadal bo okoliczności takie, że wypłynąć trudno. I taki pech, że chce (naprawdę), ale nie może. Popieprzone to.

Jest lista. Jest przełom. Są chęci. – To pierwszy krok. Marzenia „przekraczają wysokość najzawrotniejszych pułapów moich wizji”. I co z tego, że mało realne. Póki co, mało realne. Ale nie dam sobie podciąć skrzydeł, spalić się, na starcie skazać na przegraną. Wszak pierwszy krok postawiony. Teraz tylko cierpliwość i ciężka praca doprowadzą mnie do celu. Ruszam!

Komentarze: 3

  1. Taka lista pomaga, jest chyba taką jakby wizualizacją, czymś jak plan treningowy wiszący na lodówce. Każdy sam wewnątrz siebie wie, czy lista/plan są mu potrzebne, czy też nie..

  2. JM says

    Listy są fantastyczne! A znalezienie starej, zagubionej listy z marzeniami, które na tamten czas wydawały się totalną abstrakcją… znalezienie po latach i lekką ręką odhaczenie większości punktów to dowód, że sprowadzanie abstrakcji na papier to kreowanie rzeczywistości :) Można? Można!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.