TRENING
Zostaw komentarz

Podsumowanie tygodnia: 01-07/10/12

01/10/12
Poniedziałek: reset
Regeneracja – słowo klucz. Zwracam dużo uwagi na odpoczynek. Liczę ilość przespanych godzin. Jeśli okoliczności pozwalają funduję sobie popołudniowe drzemki. Kiedyś nie przykładałem większej wagi do ilości i jakości snu, po kilku tygodniach intensywnego treningu, kończyło się to dla mnie tragicznie. Zmęczenie, znudzenie, przetrenowanie, ogólna apatia.

02/10/12
Wtorek: BS+p, 1:23:22, 15,37 km
Po tygodniu systematycznych treningów nastąpił odczuwalny progres. Zminimalizować kontakt z asfaltem. Dziś po 12 km poczułem dyskomfort w prawym kolanie.
Fakt pierwszy: niewiele potrzeba, aby wrócić do pierwotnej formy. Fakt drugi: jeszcze mniej potrzeba, aby ją utracić. Systematyczność. Jeszcze bez oporów, trwam w treningowym ciągu. Mam nadzieję, że kiedy przyjdzie kryzys – a przyjdzie na pewno – pokonam go z rozpędu.
Od ponad roku nie biegam po asfalcie. Owszem, zdarzało mi się zaliczyć jakiś trening, ale był to krótki i jednorazowy romans z ulicą. Boje się o kolana i achillesy, oby nie odnowiło się zapalenie ścięgna!

03/10/12
Środa:  I + BS, 1:06:21, 11,24 km
Interwały 10×400 + rozgrzewka + roztruchtanie. Zbyt szybko! W/g tabel JD powinienem biec 96 sek/400 m (4:00/km) pobiegłem średnio 89 sek/400 m (3:42/km) nogi niosły choć się stopowałem. Tempo nierówne – zależy jak powiało. Stresujący dzień w pracy i niedostateczny odpoczynek negatywnie wpłynął na samopoczucie podczas treningu. Reasumując, jestem zadowolony, trening o niebo lepszy od poprzedniej sesji interwałów, choć komfort psychiczny o wiele niższy.
Martwi mnie moja nadgorliwość. Staram się biegać w/g tabel JD, jednak przeskoczyłem na wyższy poziom VDOT, przez co moje treningi są zbyt mocne. Musze zwolnić odrobinę.

04/10/12
Czwartek: reset

05/10/12
Piątek: P + BS, 1:16:29, 15,06 km 
Interwały progowe 3×3 km na przerwie 1 km + rozgrzewka + roztruchtanie. Planowane tempo 4:24/km (1 – 4:20, 2 – 4:25, 3 – 4:23). Wietrznie. Podczas drugiego powtórzenia walczyłem z wiatrem. Ogólne samopoczucie – padam na pysk.
Było mocno. Dawno tak się nie sponiewierałem! Już zapomniałem jakie to fantastyczne uczucie ukończyć taki trening. Satysfakcja, już po, jest przeogromna, przy okazji niesamowicie motywująca. Do stycznia chciałbym biegać w tempie 4:24/km odcinki 10 – 12 kilometrowe, mieszcząc się w dolnej granicy drugiego zakresu.

06/10/12
Sobota:  BS, 0:55:26, 9,42 km
Ten dzień poświęciłem na odpoczynek. W planach tylko jeden bieg regeneracyjny. Spokojnie i bez ciśnienia, bo w niedzielę ogień!
JD napisał, że treningi niemieszczące się w odpowiedniej częstotliwości są treningami straconymi. Mam na ten temat inne zdanie: nic tak nie regeneruje jak bieg na pograniczy truchtu i BS. Na pewno nie są to puste kilometry!

07/10/12
Niedziela: BD, 2:49:01, 30,03km 
Rasowa wycieczka biegowa. Odwiedziliśmy z Luną: stare lotnisko, Jezioro Wygnańczyce, Wzgórza Pszczółkowskie, Starą Rzekę i bobrowe żeremia. Trening podsumuję krótko: leciałem!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.