DIETA, TRENING
komentarze 24

Siła!

Kiedy biegający znajomi odliczają dni dzielące ich od jesiennych startów, moje myśli zajmuje coś innego. 4:10! Mam cel na najbliższych sześć tygodni. I tego się trzymam. 4:10! Już szykuję się na wiosnę!

Nie interesują mnie: waga, szybkość, długie wybiegania. Nie interesują mnie: asfalt, buty startowe, technika biegu. Nie interesują mnie: tempo na kilometr, spalone kalorie, rytmy. Nie obchodzą mnie: aura, pora dnia, uszczypliwe komentarze przechodniów.

Trening, dieta, regeneracja! 

Zaczynam wylewać fundament pod sześciomiesięczny trening. To, co mnie interesuje to: siła nóg, mocny korpus, silne ramiona. Chcę się dobrze przygotować, bo od listopada zaczynam ciężką harówkę. Nie powtórzę błędów popełnionych w zeszłym sezonie, kiedy zabrakło mocy, aby realizować specjalne jednostki treningowe z większą intensywnością. Dokładnie pamiętam jak umierałem podczas treningu, chcąc utrzymać zadane tempo. Serce i płuca pracowały na średnich obrotach, a nogi nie nadążały. Potem odradzałem się z nadzieją na poprawę, która nie przychodziła. Zaniedbałem jeden element, który wraz z innymi tworzy całość, w tym wypadku niezbyt doskonałą.

Deska, krzesełko, grzbiet…
Na Endo podpatrzyłem gimnastykę siłową Krasusa. Skorzystałem z jego ćwiczeń, dodałem kilka od siebie tworząc zestaw, który mogę wykonywać dwa, trzy razy w tygodniu. Mało? Nie, jeśli dołożyć do tego crossfit i jogę. Siła mięśni i elastyczność, tym zajmuję się podczas realizacji GS.

Skupiam się na gimnastyce i sile biegowej. W tygodniu wychodzę na cztery treningi biegowe, GS zajmuję się pięć razy w tygodniu. Trening biegowy to trzy intensywne treningi i jeden bieg regeneracyjny: bieg spokojny z dużą ilością wymagających przebieżek, bieg spokojny i hardcorowe podbiegi pod Winną Górę oraz…

trening w towarzystwie Zosi.
Zosia to opona, którą ciągnę za sobą umocowaną grubą liną do uprzęży. Od razu skojarzycie ten typ treningu z Justyną Kowalczyk. W rzeczy samej, jednak nie tylko Justyna używa tego typu pomocy treningowej. Pierwszy raz zetknąłem się z oponkowcami, kiedy byłem jeszcze grubym gnomem, i sięgając, co chwila do wielkiej paki chrupek, oglądałem jakiś reportaż z przygotowań polskiej wyprawy, która miała przejść przez lodową pustkę. Był to osobliwy widok, lecz traktowałem go na równi z brodatą kobietą lub dwugłowym koniem. Kto by przypuszczał, że sam, za kilka lat, dołączę do tego cyrku osobliwości. Życie…

Dieta i regeneracja.
Zawsze rozgraniczone. Dieta, to dieta, regeneracja, to regeneracja. Okazuje się, że nie do końca. Dieta jest preludium do szybkiej regeneracji. Dzięki świadomemu odżywianiu jestem w stanie przyspieszyć powrót do pełni sił. Trenować dłużej i więcej. Chciałbym mieć na tyle silną wolę, aby uniknąć niezdrowych skoków w bok: obżerania się słodyczami, czy zbyt częstej degustacji chmielowych izotoników. Gdybyście tylko wiedzieli jak smakują ciacha z cukierni u Meryka! Trudno się oprzeć. To już łatwiej jest wyjść w środku ulewy na trening interwałowy, niż odmówić sobie merykowej karpatki. Pracuję nad tym, ale nie chcę się pozbawiać całkowicie słodkiej przyjemności. Traktuję ją jako nagrodę po tygodniu ciężkiej pracy.

System kar i nagród, czy to mój nowy sposób na przejście trudnego okresu przygotowań? Nigdy świadomie go nie stosowałem. Czy okaże się na tyle skuteczny, aby zmusić mnie do pracy w kryzysowych momentach? Nie wierzę w cudowne sposoby, jednak mam wielki plan i potrzebuję sporej dawki motywacji, aby go zrealizować. Czegoś muszę się trzymać…

Komentarze: 24

  1. Trzymam kciuki za wszystko po kolei! :) Dasz radę!! Bo kto jak nie Ty. Widać, że lubisz dużo i ciężko, co bardzo motywuje i inspiruje. Ja również od dzisiaj zaczynam „nowe dzieło”…

  2. Borman, a rozwiniesz ten wątek z oponą? Bo rozumiem, nie ciągasz opony od Traktora? :P

    Chodzi mi o:
    Dystans, czas, sposób mocowania itp.

    • borman says

      Iro, już wyjaśniam.
      Od traktora nie dam rady, musiałbym być strongmanem, który pompuje bez odpoczynku sto razy ;) .

      Opona? Na początek zamocowałem zwykłą czternastkę. Zostało mi trochę sprzętu wspinaczkowego i do lekkiej uprzęży oponę przywiązałem statyczną dziesiątką. Acha, na oponę zakładam pętlę z taśmy, bo lina szybko się ściera na wystających kamieniach. Długość liny to około 3 metrów.

      Trening zaczynam od solidnej rozgrzewki. Na razie biegam po 5 km, aby się przyzwyczaić. Sukcesywnie będę zwiększać kilometraż, tudzież czas trwania treningu. jeśli danego dnia mam moc i opona wydaje mi się lekka to wsypuję do środka piasek. Ma być pot, łzy i ból ;) .
      po treningu obowiązkowa GR i ćwiczenia Kledzikowe.

      • Ej, ej ej – wara od moich pompek. Każdy robi siłę, jak lubi ;)

        A nie lepiej zrobić dziurę w oponie „na górze” i przepleść linę? nie była by wtedy narażona na obtarcia.

        A 5km robi wrażenie. Myślałem, że to na dużo mniejszych dystansach się ciąga. kurcze, chyba z ciekawości spróbuję :)

        • borman says

          Iro, ale ja Cię podziwiam oraz konsekwencję z jaką zrealizowałeś swoje postanowienie :) . 100 pompek, cholera czad!

          Jasne, że można zrobić dziurę. Ja zrobiłem to szybko i bez zbędnych ceregieli. Czasu nie było to owinąłem ją taśmą :) .

          Spróbuj, tylko delikatnie :) ! Po treningu ma się wrażenie super lekkości. Fajne uczucie.

      • Uważaj z tą oponą. Mamy w klubie jednego takiego co też trenował ciągając oponę i teraz jest tak „spięty” w biodrach/miednicy, że aż żal patrzeć… Był kiedyś u nas na treningu Gajdus i także nie wyrażał się pochlebnie o tej formie ćwiczeń.

        • Dziękuję za ostrzeżenie.
          Do treningu z oponą podchodzę z wyjątkową ostrożnością. Każdy mocny trening siłowy równoważę ćwiczeniami na gibkość. Dzięki temu zwiększam „ruchomość aparatu ruchu” :) . Gdy tylko zauważę niepożądane skutki oponkowania, odpuszczę. Choć przyznam, że podoba mi się ten rodzaj treningu, czuję się jak niezły dzik :) , a nie jak baletnica wykonująca te wszystkie skipy i wieloskoki.

      • 5 kaemów z oponą?! Maniek, błągam, powiedz, że się przejęzyczyłeś..! Ja myślałem, że to się biega kilkaset metrów, coś jak szybkie przebieżki! Jak Ty zapier.. z oponą 5 km to ja zaczynam się bać! ;)

        • Maniek, pięć kilometrów po „Romantycznej Drodze”. Jest ciężko, ale znośnie. Trochę wkurza, gdy opona odbija, ale kiedy nasypię do niej piachu, grzecznie ciągnie się za mną :) .

  3. System kar i nagród może się sprawdzić jako „stróż postanowień”. Zwłaszcza wtedy, gdy miewamy wyrzuty sumienia po sprawieniu sobie jakiejś przyjemności w rodzaju karpatki czy innego tiramisu. Bo skoro zapracowaliśmy na tę przyjemność, to możemy czuć się rozgrzeszeni. Inna sprawa, że nie warto rezygnować z wszystkiego, co lubimy, a co nie jest w 100% zdrowe. Taki rygor niedopuszczający wyjątków naprawdę przynosi więcej szkody niż pożytku dla psychiki! :)
    Tylko umiar trzeba mieć ;)

    • Dlatego system kar i nagród, szczególnie gdy nagrodą jest coś niezdrowego, jest doskonale działającym zaworem bezpieczeństwa. Wiem, że mogę, ale najpierw muszę na to zapracować :) .

      Pozostaje jeszcze kwestia umiaru, niestety na to nie znam sposobu :) .

      • Mój autorski pomysł na umiar jest następujący: jeden raz trzeba przegiąć! [case study] Miałam słabość do rurek waflowych. Jeden raz kupiłam dwie paczki… Dziś zadowalam się trzema sztukami tych delicji ;) Zastrzegam jednak, że nawet na mnie ta metoda nie zawsze działa ;]

        Nie ręczę więc za skuteczność. Ale każdą metodę można wypróbować :)

  4. 5 km z oponą nie biegłam nigdy – tylko takie tam okrążenia – pod górkę i z górki ;) Koniecznie dołóż jogę, bo mocna siła (statyczna i biegowa) mocno spina. A, ponieważ joga to nie tylko takie tam leżenie w trupa, tylko również piękna stabilizacja, jestem spokojna o Twoje przyszłoroczne sukcesy :) Tylko mnie frapuje, gdzie to 4:10 ma pęknąć…

    • borman says

      Haniu,
      Męczę jogę po każdym mocnym treningu. Na razie asany wykonuję dość pokracznie, ale wiesz, trening czyni mistrza ;) . Kilka miesięcy i będę mega gibki :) .

  5. Już widzę ten wpis za kilka-kilkanaście miesięcy „zamontowałem płozy do małego fiata, bo od ciągania opony zbyt szybko się przecierały” ;)

  6. W ramach treningu siłowego wnioslem wszystkie meble z kolegą do naszego magazynu na pierwszym piętrze po schodach długich. Ale opona mnie zwaliła z nóg. Szacun.

    • borman says

      W ramach treningu siłowego, alternatywnie, uprawiam tzw gruzowisko, czyli śmigam taczką wywożąc gruz z posesji. Żeby nie było łatwo, moje córeczki czekają na to, aby zabrać się w drodze powrotnej. I biegam tak w gółko raz wożąc gruz, raz dziewczynki :) .

  7. dzemek says

    Właściwie mamy podobnie. 4 treningi w tygodniu, jakiś cel (maraton ale nie wiem jeszcze na ile-rekord mam 4:29 i chyba spróbuję to poprawić, na coś więcej obecnie mnie nie stać, satysfakcją będzie dobrze zrobiony plan od października). Wybieram się do Łodzi. Bieganie z oponą-szacunek. Słyszałem o bieganiu z obciążeniem ciężarkami ale opona to wyższy stan samozaparcia.

    • borman says

      Tym razem odpuszczam łódzki maraton. Szykuję się na Dębno. Jeśli uda mi się osiągnąć to, co zamierzam, maja noga więcej na asfalcie nie postanie.
      A opona to nie taki hardcore jak by się wydawało. Tylko musiałem rozszerzyć GR o jogę.
      Co do ilości treningów, docelowo będzie ich 6 w tygodniu i to od połowy października.

Odpowiedz na „MarkosAnuluj pisanie odpowiedzi

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.