Wszystkie dla tagu: biegi krótkie

I Cross Straceńców

  Niezmiernie ucieszyła mnie wiadomość, że w Głogowie zostanie zorganizowana impreza biegowa. Od czasów organizowanych w latach dziewięćdziesiątych przez Centrum Sportowe „Głogowski Triathlon” szeregu duatlonów i bodajże jednego triatlonu, do teraz nie działo się nic. Oczywiście, co roku odbywa się Kolorowy Marszobieg „Nie jesteś sam”, ale jest raczej pozbawiony rasowej rywalizacji, bardziej rodzinny o profilu imprezy dobroczynnej. Przyszedł jednak czas i biegowa luka została wypełniona nietypowym biegiem zorganizowanym przez Jerzego Górskiego i jego firmę Sport – Górski. Co to takiego ten Cross Straceńców? Bieg na dystansie 5555 metrów, którego trasa poprowadzona jest po torze motocrossowym „Górków” w Głogowie. Trasa jest bardzo zróżnicowana, charakteryzująca się sporą ilością stromych podbiegów i równie stromych zbiegów. Dodatkową atrakcją są, przygotowane przez organizatora, dwa baseny z wodą, które po drugim okrążeniu i rozdeptaniu przez ponad 120 startujących zawodników, zamieniły się w błotnistą breję. PLAKAT ZAWODÓW Po opłacie wpisowego dostałem pakiet startowy, w którym znajdowały się standardowo: numer startowy, agrafki, chip, jakaś reklamowa makulatura wraz z naklejką, koszulka techniczna Newline z logiem zawodów oraz mniej standardowo, worek na buty (treningowy) Newline. …

O tym jak biegałem sztafetę w Polkowicach…

…i jak zostałem pokonany przez Zuzankę, oraz o tym, jak przywiozłem płuca w reklamówce i jakie wnioski z tego startu wyciągnąłem. Jacek namówił mnie na start w sztafecie 6x1700m. No bo Drużyna Szpiku, no bo fantastyczna impreza, no bo biegi dla dzieciaków, no bo trzeba i już. Długo mnie nie musiał namawiać, praktycznie to nawet nie namawiał, rzucił temat, a ja się od razu zgodziłem, zaznaczając jedynie, że to tydzień po maratonie Görlitz będzie i na pewno się nie popiszę. Chodziło o pokazanie się w „barwach” Drużyny Szpiku i o dobrą zabawę. Dodatkowo, moja sześcioletnia córeczka miała wystartować w biegu dla przedszkolaków – co z resztą bardzo przeżywała, a ja razem z nią. Zuzanka biegła jak szalona, doganiając wypuszczonych o kilka sekund wcześniej chłopaków. Wpadła na strefę zmian i zamiast przebiec linię mety, rozglądała się za mną. Po chwili zorientowała się w czym rzecz i szybko dobiegła do mety. Jaka radość z biegu była! Uśmiech na buzi Zuzany zagościł na dobre. Po zmaganiach wszystkich młodocianych i pokazach napakowanych strongmanów, przyszła nasza kolej. Główny bieg dnia. Sztafeta 6×1700. …