Wszystkie dla tagu: bormanowe zajawki

2019

To nieprawdopodobne. Minęło ponad pięć lat od ostatniego maratonu (biegu ulicznego), w którym startowałem, dwa lata od ostatniego ultra, w którym startowałem i którego nie ukończyłem, sześć lat od ostatniego planu treningowego, który realizowałem oraz cztery i pół roku od ostatnich regularnych treningów biegowych i okołobiegowych. Wydawać by się mogło, że to koniec. Tymczasem. Aktualizuję soft (właśnie w tym momencie) w starym Polarze (Cholernie opornie to idzie, bo jedyny Windows, pod którym śmiga Polar Sync, jest zainstalowany na laptopie Natalki, laptopie, na którym panuje absolutny chaos. Marzę o wersji PS pod Linuxa). Muszę przypomnieć sobie, jak to się go obsługiwało. Przygotowałem szelki dla Mili, a dla siebie stare biegackie łachmany, w które ledwo się mieszczę. Będę wyglądał jak ludzik Michelin (imaginujecie?). Nie wiem, jak to się skończy. Nie wiem, czy podołam, czy będzie mi się chciało. Nie myślę. Olewam. Czekam na to piękne pierdolnięcie, które towarzyszyło mi podczas biegania po lesie. Tęsknię za niebiańskim flowem, kiedy odpływam. No i tą mocą i świadomością, że mogę pobiec, choć na Śnieżkę, choć przebiec Pętelki, choć pokręcić korbą …