Wszystkie dla tagu: dieta

Siła!

Kiedy biegający znajomi odliczają dni dzielące ich od jesiennych startów, moje myśli zajmuje coś innego. 4:10! Mam cel na najbliższych sześć tygodni. I tego się trzymam. 4:10! Już szykuję się na wiosnę! Nie interesują mnie: waga, szybkość, długie wybiegania. Nie interesują mnie: asfalt, buty startowe, technika biegu. Nie interesują mnie: tempo na kilometr, spalone kalorie, rytmy. Nie obchodzą mnie: aura, pora dnia, uszczypliwe komentarze przechodniów. Trening, dieta, regeneracja!  Zaczynam wylewać fundament pod sześciomiesięczny trening. To, co mnie interesuje to: siła nóg, mocny korpus, silne ramiona. Chcę się dobrze przygotować, bo od listopada zaczynam ciężką harówkę. Nie powtórzę błędów popełnionych w zeszłym sezonie, kiedy zabrakło mocy, aby realizować specjalne jednostki treningowe z większą intensywnością. Dokładnie pamiętam jak umierałem podczas treningu, chcąc utrzymać zadane tempo. Serce i płuca pracowały na średnich obrotach, a nogi nie nadążały. Potem odradzałem się z nadzieją na poprawę, która nie przychodziła. Zaniedbałem jeden element, który wraz z innymi tworzy całość, w tym wypadku niezbyt doskonałą.

Lenistwo, Szaga i kłopoty z jedzeniem

O jak mi się nie chce! Tak, mi-się-nie-chce! Od ponad trzech tygodni, z premedytacją, obijam się. Unikam każdej formy aktywności. Postanowiłem dać się ponieść słodkiemu lenistwu: bo upał, bo lato, bo wakacje i urlop. A dziś, dziś mam wyjść pierwszy raz po tych dwudziestu kilku dniach nicnieróbstwa na trening i jakoś tak mi się nie chce. Łatwo wpaść w sidła lenistwa, najchętniej przeciągnąłbym roztrenowanie aż do września, a potem rozpocząłbym plan treningowy (< 3h) pod wiosenny maraton.

B7D – dieta?

Notatka 2 Minął trzeci tydzień przygotowań do startu w Biegu 7 Dolin. Tutaj winny jestem wyjaśnienia. Choć tydzień temu zadeklarowałem swoją chęć dzielenia się wrażeniami z treningu pod B7D na blogu, to właściwy trening zacząłem dwa tygodnie wcześniej. Stąd ta czasowa nieścisłość. Stopniowo wracam do formy. Biega mi się coraz lepiej, ale mam wrażenie, że straciłem zwinność oraz lekkość biegu. Czuję jak bym jechał na zaciągniętym hamulcu. Czuję kilka kilogramów więcej. W pewnym wieku człowieka, występuje coś takiego jak tendencja do łapania ciałka. Większość moich znajomych, przynajmniej męska część, kilkukrotnie przeskalowywuje swoje wymiary. Wiecie, mięsień piwny etc. To jest takie moje nieprawdopodobnie naiwne wytłumaczenie się przed samym sobą, dlaczego pomimo treningów złapałem kilka kilogramów dodatkowego Marcina. Prawda jest taka, że lubię słodycze. Lubię je i to w większych ilościach. Czasami tracę umiar i obżeram się tymi wszystkimi smakołykami. Do tego niezdrowe śmieciowe żarcie, które – niestety – pojawia się od czasu do czasu w moim menu. „To, co jest smaczne i niezdrowe jest również tanie” – nie pamiętam gdzie przeczytałem to zdanie, ale jest bardzo …