Wszystkie dla tagu: kuchnia

Długodystansowa kuchnia – izotoniczny carboloader z kisielu

Kiedy dużo trenuję, zwiększa się moje zapotrzebowanie na płyny, a co za tym idzie na napoje izotoniczne. Okazuje się, że orzeźwiające Iskiate to nic innego jak droga ekstrawagancja, a oferta producentów odżywek dla sportowców nie spełnia moich oczekiwań. Już o tym pisałem: lubię wiedzieć, co spożywam, a w przypadku płynów – mieć wpływ na zawartość bidonu. Czasami podczas długich wybiegań napój z cytryny i miodu nie zawsze się sprawdza. Idealnym rozwiązaniem byłoby wtedy Vitargo z dużą zawartością łatwo przyswajalnych, dodających energii, węgli. Byłoby, gdyby mnie po nim nie cofało. Co za przyjemność, zmuszać się podczas biegu do przełykania dużej ilości znienawidzonego specyfiku? W końcu bieganie ma sprawiać przyjemność, a dorzucanie do pieca dodawać energii, a nie powodować wymioty. Postanowiłem poszukać idealnej (dla mnie) alternatywy, ewentualnie samemu coś przygotować. Długo nie szukałem, na forum xTRI.pl znalazłem interesujący mnie wątek i z nieukrywaną radością sięgnąłem po pewien sprawdzony przepis. Jak podaje moderator forum, o nicku Pyra, jego domowy napój izotoniczny to KISIEL: torebka kisielu na 0,5l wody {wykonać zgodnie z przepisem na opakowaniu} + sok z limonki/cytryny …

Długodystansowa kuchnia – batony energetyczne

Lubię wiedzieć, co jem i lubię mieć nad tym kontrolę. W kuchni nie mam żadnych ograniczeń. Jeśli czegoś nie uda mi się wyhodować, czy wysiać, to staram się kupować produkty świeże i z pewnych źródeł. Zdrowe jedzonko w czasach syntetycznych produktów spożywczych to luksus. Ja mam odpowiednie zaplecze i możliwości. Czasami jednak bywa tak, że jestem zmuszony kupować naszpikowane paskudztwem specjały. Tak było np. z batonami energetycznymi. Było do momentu, kiedy zacząłem szukać alternatywy, jakiegoś przepisu na  batony domowej produkcji. Rozwiązań, jak się okazało, znalazłem bez liku. Proste, kaloryczne i co najważniejsze zdrowe. Inspirujące informacje można znaleźć TUTAJ i TUTAJ. Osobiście, skorzystałem z przepisu podanego w linku drugim. Oczywiście zmodyfikowałem go pod własne potrzeby. Oto przepis: 2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych 1/2 szklanka mielonego siemienia lnianego 1/2 łyżeczki soli 1/2 łyżeczki cynamonu i odrobinę mielonej wanilii 1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich i laskowych 1/2 łuskanego słonecznika 1/2 szklanki oliwy z oliwek 1 szklanka miodu 2 jaja 1/2 szklanki siekanych rodzynek Zrezygnowałem z mąki na rzecz mielonego siemienia lnianego, które w 100 g zawiera 31 g białka, …

Meksykanin w Magicznym Lesie, czyli tacos leśnego ludzia

Jakiś czas temu, biegnąc przez Magiczny Las, rozmyślałem o tym, jaką wybrać idealną przekąskę, którą mógłbym schrupać po treningu. Przekąskę, która mogłaby uzupełnić zapas węglowodanów, witamin i soli mineralnych. W doborze potrawy opierałem się o model odżywiania zalecany przez autorów książki „Paleodieta dla aktywnych”. Co prawda mąka użyta do przygotowania potrawy o której piszę poniżej dyskwalifikuje ją jako potrawę paleo, ale nie o ten rodzaj diety w tym przepisie mi chodziło. Czy wspominałem, że mam bzika na punkcie kuchni meksykańskiej? Nie? No, więc mam i to niemałego. W swoim meksykańskim szaleństwie porywam się do tuningowania przepisów, wprowadzaniu zmian, przygotowywaniu hybryd. Niektórzy krzykną, że to jawna profanacja! Tak owszem, macie rację, to jest profanacja. Lubię eksperymentować w kuchni (jakkolwiek to zabrzmi) i nic mnie nie powstrzyma przed tym, aby nie spróbować czegoś nowego w starych, sprawdzonych przepisach. Wracając do rozmyślań na temat przekąski. Postanowiłem połączyć dwa elementy, które goszczą nieustannie w moim życiu, są to: meksykański smak i las. Wydumałem sobie, że przygotuję tacos z owocową salsą, przepysznym wypełniaczem z owoców leśnych. W efekcie wyszła mi …

Iskiate i Pinole czyli Fuel Rocket Raramuri #1

Przy okazji mojej przygody z naturalnym bieganiem postanowiłem raz jeszcze oddać się lekturze Urodzonych Biegaczy McDougalla. Przenieść się na dno Miedzianego Kanionu, wspólnie z bohaterami pokonywać najtrudniejsze biegi ultra, stanąć w szranki z Caballo Blanco, biegać wspólnie z Raramuri oraz zajadać pinole, zapijając je tajemniczym iskiate. Ale zaraz, zaraz! Jeśli bieganie z Tarahumara i z Caballo Blanco, czy nawet uczestnictwo w takim biegu jak Badwater Ultramarathon jest mało realne, to posmakowanie potraw Raramuri nie stanowi większego problemu. Tak oto zrodził się plan na kulinarny test, przyrządzę pinole i iskiate. Od pomysłu do czynu – zakupy W mgnieniu oka odnalazłem w sieci sklep, w którym można zaopatrzyć się w nasiona chia. Od razu dodam, że cena jest dość wysoka – 45 zł za 400 gramowe opakowanie, plus koszty wysyłki. Jednak szybko przeliczając na ilość szklanek napoju, które wyjdą z 400g nasion doszedłem do wniosku, że koszt niecałych 3 zł za 500ml gotowego iskiate jest do przełknięcia. Limonki można kupić w każdym szanującym się sklepie, miód lub cukier, w tym wypadku trzcinowy, nierafinowany (cena Tesco 7zł za 500g) także. …