Wszystkie dla tagu: plan treningowy

Publiczne deklaracje to może nie jest dobry pomysł, ale idealny moment na to, aby użyć cytatu: „Droga jest celem”

Chciałem napisać kilka akapitów o tym, jak wracam do formy, jak walczę z natrętnym leniem i jak trenuję. Zacząłem nawet takim wstępem i… I wiecie co? Jest beznadziejny. Celujesz prosto w moje serce, kotku! Nieczule naciskasz spust. Rozlega się kanonada. Nastaje martwa cisza, a z lufy snuje się dym. Czerwone usta. Zapach prochu… Łapię się za serce, wpatrzony w twe zielone oczy upadam. Upadłem na przełomie stycznia i lutego. Zabiła we mnie chęci, motywację, wykrwawiła pasję biegania, zostawiając po niej blady zewłok. Nie walczyłem, bo jak, kiedy brakło sił. Teraz myślę, że mógłbym, ale chciałem śmierci. Takie biegowe samobójstwo… A teraz? A teraz? Teraz nie istnieje to, co było. Nie, oczywiście, że fajnie jest powspominać, ale kiedy wychodzę na trening, odcinam przeszłość. I nie mówię tutaj o doświadczeniu nabytym podczas tych kilku lat biegania, trenowania oraz startowania. Mówię o tym, co ciągle siedziało mi w głowie. O tempach, poziomie wytrenowania, szczycie formy. (Głowa chciała, ale nogi, serce i płuca nie bardzo). To minęło. Teraz, zaczynam budować formę od nowa, ale na twardym i zwartym gruncie. …

Kilka faktów z życia biegowego…

Kolejny tydzień zbliża się ku końcowi. Kolejny tydzień treningów prawie odhaczony. Do startu pozostało dwadzieścia trzy. 1. Forma powoli rośnie, a to cieszy. Jest jednak coś, co nie daje mi spokoju. Czy nie zacząłem realizować plan za szybko? W tamtym roku wystartowałem w ostatni weekend września. W tym, tydzień później. Maniek słusznie zauważył, że szczyt formy może wypaść, kiedy będę jeszcze w trakcie BPSu, w tamtym roku tak by się stało, gdybym nie zafundował sobie tygodniowego resetu. Nie chcę przesadzić. Mój plan „4:10” nie zakłada żadnych poprawek w trakcie, nie może być elastyczny. Ma być sztywny, choć ergonomiczny – dokładnie dopasowany do moich obecnych możliwości. Na razie nie chcę zdradzać, z rad którego trenera korzystam. To teraz nie jest istotne. Ważne jest to, abym wstrzelił się idealnie w czas, tak żeby w Dębnie być w pełni formy.

Deficyt czasu, czyli życie według planu

Wraz z jesienią w życiu Bormana pojawia się taki czas, kiedy wygospodarowanie wolnej chwili na drobne przyjemności graniczy z cudem. Do zestawu codziennych obowiązków dochodzą kolejne. Jesień w toku oraz nadchodząca zima dostarczają dodatkowych zajęć: jest szkoła dziewczynek, zaczął się okres grzewczy więc trzeba palić w piecach, szykować opał, przygotować starty poniemiecki dom do mrozów i opadów śniegu. Z ogrodu i pola trzeba zebrać ostanie plony, ale także zadbać o te, które można zbierać spod śniegu. Posesja wymaga dodatkowej uwagi, sprzątanie opadających liści to, wydawać by się mogło, niekończąca się harówka. Do tego przeciągające się prace budowlane i wiecznie trwający remont pożerają łapczywie, kurczące się zasoby wolnego czasu. O treningach nie wspomnę…

Siła!

Kiedy biegający znajomi odliczają dni dzielące ich od jesiennych startów, moje myśli zajmuje coś innego. 4:10! Mam cel na najbliższych sześć tygodni. I tego się trzymam. 4:10! Już szykuję się na wiosnę! Nie interesują mnie: waga, szybkość, długie wybiegania. Nie interesują mnie: asfalt, buty startowe, technika biegu. Nie interesują mnie: tempo na kilometr, spalone kalorie, rytmy. Nie obchodzą mnie: aura, pora dnia, uszczypliwe komentarze przechodniów. Trening, dieta, regeneracja!  Zaczynam wylewać fundament pod sześciomiesięczny trening. To, co mnie interesuje to: siła nóg, mocny korpus, silne ramiona. Chcę się dobrze przygotować, bo od listopada zaczynam ciężką harówkę. Nie powtórzę błędów popełnionych w zeszłym sezonie, kiedy zabrakło mocy, aby realizować specjalne jednostki treningowe z większą intensywnością. Dokładnie pamiętam jak umierałem podczas treningu, chcąc utrzymać zadane tempo. Serce i płuca pracowały na średnich obrotach, a nogi nie nadążały. Potem odradzałem się z nadzieją na poprawę, która nie przychodziła. Zaniedbałem jeden element, który wraz z innymi tworzy całość, w tym wypadku niezbyt doskonałą.