Wszystkie dla tagu: technika biegu

Biegam naturalnie #3 – bosonoga rewolucja?

Zamknij oczy i pozbądź się wszystkich ograniczeń  Wyobraź sobie nieskrępowany niczym bieg. Leśną miękką ścieżkę; długi i kręty singletrack.  Cień rzucany przez rozłożyste korony drzew, śpiew ptaków, woń kwitnącego w poszyciu kwiecia. Wyobraź sobie lekkość biegu. Krok za krokiem. Delikatne lądowanie i sprężyste odbicie. Pokonywany z łatwością dystans, bez wysiłku, bez uczucia ciężkości. Bez odrobiny strachu. Wyobraź siebie biegnącego. Jesteś rozluźniony, lecz wyprostowany, elastyczny, lecz szybki. Wybijasz się z palców i lądujesz na śródstopiu. Biegniesz, pewnie odbijając się od podłoża. Muskasz palcami miękką ziemię, przeskakujesz kamień. Lądujesz, lecz twoje stopy nie dotykają powierzchni ścieżki. Wyobraź sobie, że lecisz. Długa droga do wolności  Kiedy w grudniu, zeszłego roku, zaczynałem przygodę z naturalnym bieganiem, nie wiedziałem jak wiele wyrzeczeń i bólu spotkam na swojej drodze. Pomimo tego, że do tematu podszedłem z dużą ostrożnością, nie uniknąłem komplikacji. W drugiej połowie stycznia nabawiłem się zapalenia ścięgna Achillesa, przez co musiałem na jakiś czas zrezygnować z biegania. Kontuzja odnawiała się trzykrotnie, a poziom frustracji rósł. Dopiero po Rajdzie Dolnego Sanu nieprzyjemne skrzypienie ustało, a opuchlizna zeszła. Do dzisiaj nie …

Biegam naturalnie #2 – przygotowanie

Rozpocząć przygodę z naturalnym bieganiem. No tak, niby prosta rzecz – wystarczy nauczyć się lądować na palcach, czy też śródstopiu, a potem gnać do przodu nie oglądając się za siebie. Podoba mi się idea takiego biegania, ale jak zacząć biegać, aby nie zrobić sobie krzywdy? Bieganie naturalne może być remedium na powstające podczas biegania kontuzje. Może, ale nie musi. Nieumiejętnie i zbyt szybko, bez odpowiedniego przygotowania, rozpoczęte treningi mogą dać odwrotny od zamierzonego efekt. Nigdy nie biegałem boso, nie licząc tych kilkunastu letnich dni, kiedy na plaży uganiam się za piłką, tudzież bawię w przeróżniaste gry z dziewczynkami. Moje stopy znają tylko jedną metodę biegu – lądowanie na pięcie w butach z amortyzacją w dodatku zaopatrzonych w dużą ilość systemów „wspomagających”. Można powiedzieć, że moje stopy są upośledzone. Jak więc zmienić nawyki biegowe, skoro takowe z daleka pachną kontuzją? Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta – trenując. Zacząłem powolne, sukcesywne przyzwyczajanie stóp do czekającego ich wysiłku. Przy czym dodam, że do tematu podszedłem bardzo poważnie. Bez wskakiwania na głęboka wodę i nieprzemyślanych, spontanicznych ruchów. …

Biegam naturalnie #1 – wstęp

Jestem ciężkim klocem, wielkim mastodontem, który porusza się niezgrabnie. Kiedy biegnę wyglądam komicznie. Przeskakuję z nogi na nogę, sadząc zbyt długie kroki. Ląduję na pięcie, a wybijam się z palców – czasami w uszach słyszę głuche: łup, łup, łup. Kiedy pokonuję kolejny kilometr, a licznik dystansu przekracza 15km, zaczynam się mimowolnie garbić. Czasami, kiedy kończę bieg po dwudziestym którymś kilometrze, prostuję się jak staruszek łapiąc się pod boki, czuję jak skrzypi mi kręgosłup. Biegnąc, podskakuję jak szmaciany pajac, tak jakbym wypadł z obudowy i telepał się na wszystkie strony. Ręce przyklejają mi się do tułowia i gdybym miał się nagle potknąć i wywalić, nie wiem czy zdołałbym je oderwać, aby w ostatnim momencie uchronić się przed upadkiem. Obraz nędzy i rozpaczy. Kiedy tak sobie mocno pobiegam, zaliczę długi dystans, odzywa się moje kolano – chrupiąca rzepka. Ponoć najlepsze antidotum na tą dolegliwość to kledzikowe ćwiczenia, tak owszem, ale ile można je wykonywać, tydzień, dwa, miesiąc, kilka miesięcy, rok? W moim przypadku, w tym konkretnym przypadku, kledzikowa gimnastyka się nie sprawdza. Klepię ją jednak profilaktycznie w …