STARTY, TRENING, ULICA, ULTRA
komentarzy 8

Trening vs Starty, czyli trudna sztuka kompromisu w praktyce

Namnożyło się nam imprez biegowych w tym roku. Co miesiąc, ba!, co tydzień nowe wydarzenie. Organizatorzy kuszą ciekawymi konfiguracjami, miejscówkami, prześcigają się w wymyślaniu kolejnych wyzwań, które mogą rzucić biegaczom. A my biegacze dajemy się, z nie małą przyjemnością, złapać w organizatorskie sidła.

Wpadłem z kretesem w kilka pułapek, które sprytni orgowie ustawili na mojej drodze, a im więcej tych sideł, imprez znaczy, się pojawia, tym bardziej jestem zagubiony i nie wiem, co mam począć. W końcu cele wyznaczyłem sobie nie byle jakie i realizuję je z pełną determinacją, jednak ascetą nie jestem, a startować się chce, szczególnie, kiedy jest się wyposzczonym sześciomiesięcznym okresem treningowym.

Zgłosiłem się nieopatrznie na kilka startów, które kolidują ze sobą lub z moim nowym super wymagającym planem treningowym. Bałagan, jednym słowem, się zrobił i w związku z nim, przyszedł czas na małe porządki, ustalenia i podział na priorytety. Będę ciąć, układać i robić miejsce na ewentualne megaimprezy, które mogą pojawić się na horyzoncie.

Od pewnego czasu, a dokładniej od kilku kwadransów po tym jak ochłonąłem z pomaratońskich wrażeń, walczę z pewną gonią myślową. Korci mnie, aby jeszcze w tym roku zmierzyć się z dystansem 42195 metrów i złamać magiczną granicę 3 godzin. Mógłbym pójść za ciosem i poświęcić pięć miesięcy, które dzielą mnie od poznańskiego maratonu, ale… Ale musiałbym poświęcić wszystkie starty ultra: Sudecką 100, Bieg 7 Szczytów oraz BUT, który przypada na dwa tygodnie przed maratonem w Poznaniu. I wiem, że stać mnie na to, aby porzucić ukochane ultra na kolejne miesiące, przygotować się i złamać cholerne trzy godziny. Tylko, czy jestem na tyle silny, aby unieść ciężar potencjalnej porażki? Odpowiedzi nie znam, jednak zapala mi się czerwona kontrolka, a rozsądek podpowiada mi, że czas na kompromis.

Jest jeszcze wiosna 

Kaizen. Małe kroczki. Muszę zwolnić, ściągnąć cugle przerośniętej ambicji. Chcę ultra i chcę kolejnej życiówki w jesiennym maratonie, dlatego zrobię coś nietypowego. Połączę trening maratoński z treningiem pod ultra. Jedno nie musi wykluczać drugiego. Cel na Poznań to < 3:07h. Trójka poczeka, w końcu: jest jeszcze wiosna. Jednak uwzględniając powyższy zamiar, muszę dokonać radykalnych zmian w kalendarzu startowym.

Z wielkim bólem rezygnuję ze udziału w BUT. Jedne 200km w roku wystarczy, czyli start w Biegu 7 Szczytów na dystansie 212 kilometrów.  Rezygnuję też ze startu w Chojnik Maraton. W zamian, tydzień później, wystartuję w pewnej sztafecie. Sudecka 100 jest nadal startem o priorytecie A i celem na ten rok – nieodwołalnie. Rudawska Wyrypa – tutaj się waham, czy nie wystartować treningowo na trasie TP50? Mam kilka dni do namysłu. Dwa tygodnie po RW startuję treningowo w wilowickim półmaratonie.

Napisałem wyżej, że startować się chce – bardzo, bardzo, bardzo. Ale trenować trzeba. Szczególnie jak ma się tak wysoko postawioną poprzeczkę. Wiem, że gdy zbyt często startuję, to zaniedbuję trening, bo albo zbieram siły przed zawodami, albo po nich wypoczywam. Tym razem postawiłem na równowagę. Będę ciężko trenować, a tych kilka startów będzie dla mnie wentylem bezpieczeństwa. Daję sobie jeszcze tydzień na powrót do pełni sił i zabieram się za orkę, bo plan mam prawdziwie hardcorowy. Ale o nim następnym razem.

Komentarze: 8

  1. To zdaje się dość częsty dylemat – trenować czy startować.
    Ja na razie stawiam na więcej trenowania, a mniej startów. Jakoś nie potrafię pójść na rozwiązanie kompromisowe, czyli starty na pół gwizdka, jako forma treningu.

  2. Dobrym rozwiązaniem jest to, co proponuje Joe Friel, czyli kategoryzacja startów w/g priorytetów, czego właściwie się trzymam. Pozwala to, odzyskać równowagę, dać odsapnąć psychice i w razie wtopy, najczęściej wywołanej mocnym treningiem i niepełnym taperingiem, ma się ten zawór bezpieczeństwa. W końcu nic na siłę :) .

  3. W tym roku kreślenie było wyjątkowo trudne. Imprez obrodziło mnóstwo i też odpuściłęm dwie fajne imprezy. Trzeba było jasno określić cele i skupić sie na ich realizacji. Do zobaczyska na 7 Szczytach.
    Będziesz sie mierzył w tym roku z PDKJ?

  4. borman says

    Ten rok chcę poświęcić na podniesienie formy, starty ograniczam do koniecznego minimum. Imprez jest bardzo dużo i aż serce boli, bo chciałby się być wszędzie. Okazuje się czasem, że nawet zaplanowane minimum to za dużo. Odpada mi właśnie start w Rudawskiej Wyrypie, czego w zasadzie nie żałuję, bo wolny czas spędzę z rodziną na majówce, przy okazji pobiegam w pięknych okolicznościach przyrody.

    A PDKJ odpuszczam. We wrześniu planowałem start w BUT, które po długim namyśle też odpuszczam. Wymarzyłem sobie kolejną życiówkę, w związku z czym startuję w poznańskim maratonie :) .

  5. Mam dokładnie ten sam dylemat, a w zasadzie już go nie mam, bo wybrałem Poznań i chyba również będzie łamanie 3h, rezygnując z kolejnego Przejścia Kotliny (a raczej próby przebiegnięcia) i innych dłuższych występów. Na ten moment wybieram szybki trening i robienie czasów, na ultra jeszcze przyjdzie pora ;) Pzdr

  6. borman says

    Piotrek,
    Zależy od priorytetów :) .
    Z ultra nie zrezygnuję, ale mocno je ograniczam przed Poznaniem. Za to jest kilka imprez w ramach PMnO, które można zaliczyć w listopadzie i grudniu.

    Markos, dziękuję :) !

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.