GÓRY, STARTY, ULTRA
komentarzy 9

wystarczy doba, aby…

sl4

Za trzy tygodnie, o tej porze, będę gdzieś na szlaku. Mam nadzieję, że zostawię za sobą Perłę Zachodu i mając jeszcze sporo sił w zapasie, potruchtam w stronę Goduszyna. Liczę na łaskawą aurę i to, że 145 kilometrów Przejścia pokonam suchą nogą, że nie skatuję stóp i że uda mi się zrealizować moje wielkie, śmiałe założenie. W zasadzie ten wstęp miał wyglądać inaczej. Odwlekam jednak, bo wiem, że deklarując swój zamiar wywrę na sobie pewną presję. Takie deklaracje nie zawsze odnoszą pozytywne, motywujące skutki, a wręcz odwrotnie, są przyczyną tego, że składający deklarację miota się bezsilnie chcąc wyjść z twarzą z opresji i podołać postawionemu przed sobą ambitnemu zadaniu. W rezultacie pozostaje wściekłość i zniechęcenie.

Dobra, dość owijania w bawełnę, dość enigmatycznego wywodu!
Daje sobie 24 godziny – wróć! – daję sobie mniej niż 24 godziny na pokonanie 145km trasy Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej.

Czy podołam? Nie zakładam innego scenariusza, nie mogę! Podejmuję wyzwanie! Chcę się sprawdzić. Do tej pory, o ile dobrze pamiętam, jedynie trzy osoby pokonały, zaciekle broniącą swojej każdej minuty, dobę. Nie chcę się ścigać, nie chcę rywalizować z kimkolwiek. Za przeciwnika mam swoje słabości, krętą ścieżkę i upływający czas.

Czy porywam się z motyką na słońce? Nie. Cel jest w zasięgu moich możliwości, jednak o jego realizacji może zaważyć drobny szczegół. To jest jak gra, jak wielka loteria. Przecież nie mogę przewidzieć tego, co może spotkać mnie na trasie, ale jestem gotów – dzięki treningowi, planowaniu i odpowiednim przygotowaniom staram się zwiększyć prawdopodobieństwo wygranej. Poza tym osoby: Staszek i Sabina – oni twierdzą, że złamanie 20 godzin jest do zrobienia, a w moim przypadku 24 godziny. Janusz – Janusz uważa, że powinienem pokusić się o walkę z 20 godzinami i nie można oskarżać go o fantazjowanie, w końcu jest jedną z tych trzech osób, które złamały barierę 24 godzin. Jednak nie czuję się gotowy, nie na 20 godz. dla mnie to kosmos. Grzesiek – Grzesiek kalkuluje, używa odniesień do innych startów. Ta metoda ma minusy, ale najbardziej do mnie przemawia. Jest jeszcze doświadczenie, bo przecież już raz ukończyłem Przejście, ale czym jest te moje nieskończenie długie 40 godzin do niepełnej doby? Na samą myśl ciarki przechodzą mi po plecach – tyle emocji na wstępie.

Odpowiedź znajdę za trzy tygodnie, tym czasem skupiam się na przygotowaniach. Mam parę testów żywieniowych do przeprowadzenia, lekki sprzęt do skompletowania i kilka treningów do zrealizowania…. o czym niebawem. Tymczasem wracam do planowania. Do przeczytania!

Komentarze: 9

  1. Jeden z tych wyścigów-nie wyścigów, na których człowiek nie ściga się z innymi, tylko z czasem. Na tak długim dystansie wiele siedzi w głowie, nie można sobie pobłażać.
    Doba na szlaku to też cudowne przeżycie i oderwanie się od tak zwanej normalności, od której niektórzy nie odrywają się nigdy. Szkoda, że pieszo, a nie rowerowo – może bym się skusiła. ;) Żartuję, wiem, że to miejscami trudny szlak.
    Powodzenia, Marcinie. Na pewno się uda!

  2. 3mam kciuki!!
    my nie mamy aż tak szalonego planu, ale będziemy próbowali pobić swój zeszłoroczny wynik.
    nadaj dobre tempo to będziemy cię gonić hehe ;-)

  3. Ula,
    coś mi się wydaje, że ta doba na szlaku będzie bardzo bolesna :) , a największą satysfakcję da mi ukończenie Próby poniżej 24 godzin. Liczę jednak, że „estetyka szlaku” wywoła wiele emocji – pozytywnych – i równe miło będę wspominał tę imprezę :) .

    Rowerem powiadasz? To jest myśl :) ! Październik mam wolny od startów, spróbuję więc :] .

    Asik,

    Kurcze, mam lekkiego pietra, ale będę pociskał ile fabryka dała.

    Do zobaczenia w Szklarskiej!

  4. Guliwer555 says

    ”Przejście” jest bardzo selektywne ,często decyduje psychika. Tylko prawdziwi twardziele ( i nieliczne kobiety) je kończą ,a 24godziny łamią szaleńcy ;) Wszystko będzie zależne od pogody,psychiki, a kondycje stawiam na trzecim miejscu. Tez mam ambitny plan…
    Powodzenia Marcin !!!

    Do zobaczenia w Szklarskiej !
    Arek

  5. Hej Arku!
    O psychę się nie martwię, jestem beznadziejnym przypadkiem i nic mi nie zaszkodzi ;) . Martwię się o pogodę, to właśnie ta loteria o której pisałem. Pamiętam jak w 2008 targało na grani i o mało głowy nie urwało, z kolei dwa lata później aura dopisała i wędrowało się w super komfortowych warunkach – nawet jak na Karkonosze :) . Niezależnie od warunków, będę napierał na maksa, jestem bardzo zdeterminowany :) – a to ważne :) .

    A jakie to ambitne założenia? Pochwal się :) .

    Trzymam kciuki i do zobaczenia w Szklarskiej!

  6. kryst says

    Hej,

    jeśli pogoda dopisze nie powinieneś mieć problemów ze złamaniem doby, myślę że jesli będzie troszkę gorzej też nie będzie źle, najgorzej jak będzie silny wiatr z deszczem w Karkonoszach – to może być rożnie, ale z moich informacji wiem, że idzie mocna ekipa, więc życzę powodzenia i do zobaczenia na starcie i na mecie.

    pozdrawiam

    kryst

  7. borman says

    Hej kryst77 :) !
    Jak znam życie i Karkonosze, to przy Śnieżnych Kotłach będzie wiało, pewnie na Śnieżce też, ale to promil trasy jest. Generalnie mam zamiar szybko przeskoczyć Karkonosze i gnać, co sił, przed siebie :) .

    Dziękuję i odbijam życzonka.
    Do zobaczenia w Szklarskiej!

  8. borman says

    Dziękuję :) , czuję się nad wyraz dobrze, pozytywnie bardzo. Nastawiam mózgownicę na duży wysiłek… Odpoczywam, odsypiam i szykuję klamoty.

    Do zobaczenia :) !

Dodaj komentarz