STARTY
Leave a comment

Zrealizować marzenia – Jacek, Wiesiek i ich maraton

Mieć pasję. Spełniać się. Mieć marzenia. Realizować marzenia.
Biegowych marzeń jest dziesiątki. Jedni pragną „złamać” dany czas i ustanowić nową życiówkę, drudzy uczestniczyć w nietypowej, niosącej wiele wrażeń imprezie, inni natomiast łączą sportową pasję z turystyką i snują plany na starty w odległych, nierzadko egzotycznych miejscach.

POZYTYWNA NUTA NA DOBRY POCZĄTEK LEKTURY

Jacek wraz z Wieśkiem mieli inne marzenie. Dzięki swojej determinacji, przy pomocy rodzin, znajomych i życzliwych osób zorganizowali pierwszy koleżeński maraton. Miałem przyjemność brać udział w tej kameralnej imprezie odbywającej się w leżącym nieopodal Polkowic Sobinie. Pomysł panów tak mi się spodobał, że postanowiłem napisać kilka słów na ten temat. No, bo właściwie jak to jest z tą organizacją imprez sportowych, biegowych dokładniej, które znam z jednej strony – uczestnika? Jak wygląda planowanie, przygotowanie i realizacja biegu maratońskiego na gruncie lokalnym? Czy realizacja takiego marzenia nie jest okupiona harówką, stresem i załatwianiem pozwoleń? Aby znaleźć odpowiedź na to oraz inne pytania, postanowiłem „przesłuchać” Jacka. Przy okazji naszej korespondencji wyszedł ten krótki wywiad, który publikuję poniżej. Jest on kolejnym dowodem na to, że „chcieć to móc”, a realizacji marzeń nie ma, co odkładać na potem, czasami wystarczy zrobić ten pierwszy krok, a przy pomocy innych można zdziałać cuda. 

fot. Zbigniew Machoń

Bieganie to Twoja pasja. Z tego, co wiem, nie biegasz dla życiówek, postawiłeś sobie inny cel. Opowiesz o nim?

Moim celem jest przebiec 100 maratonów. Czas nie jest ważny. Jak się uda pobić jakąś życiówkę od 10 km do maratonu to fajnie, ale nic na siłę. W planach mam też biegi 12, 24 i 48 godzinne oraz chociaż jeden start na dystansie 100 km.

Skąd pomysł na zorganizowanie maratonu? Wiem, że nie byłeś jedynym organizatorem…

Pomysł na zorganizowanie maratonu zrodził się podczas wyjazdów na inne biegi, maratony. Razem z Wieśkiem Klichem postanowiliśmy, że świetnie byłoby zorganizować taka imprezę u nas w Polkowicach. Wiesiek Klich to skromny facet i pewnie wszystkim mówił, że jestem jedynym organizatorem, ale oboje mamy taki sam udział. Należą się olbrzymie podziękowania dla Bogdana Godlewskiego za pomoc przy organizacji.

To była lokalna inicjatywa, czy staraliście się o pozyskanie sponsorów i czy zależało wam na nagłośnieniu sprawy?

Nie staraliśmy się nagłaśniać tej imprezy, nie szukaliśmy też sponsorów. Na stronie chocianowskiego Klubu Biegacza są fotki i relacja z imprezy.

Czyli całą imprezę zorganizowaliście sami, bez pomocy z „zewnątrz” biorąc koszty, przygotowanie i realizację na siebie? Proszę, powiedz mi jak wyglądało przygotowanie od strony technicznej?  

Koszty wzięły na siebie dwie osoby, ale organizacyjnie bardzo pomógł Bogdan Godlewski, pomógł nam również Jurek Górski pożyczając namioty. Imprezę rozkręcał spiker Stasiu Jaworski, zrobił to całkowicie gratisowo. Mogliśmy liczyć na pomoc rodzin i znajomych, choćby przy obsłudze punktów regeneracyjnych.

fot. Zbigniew Machoń

Przedsięwzięcie było zorganizowane bez zarzutu, to moje spostrzeżenie. Nie zapomnieliście nawet o oznaczeniu dojazdu. Czy jednak pojawiły się jednak szczegóły, które przeoczyliście?  

Zaliczyliśmy kilka małych potknięć. Jednak najbardziej żałowałem, że nie udało się załatwić pamiątkowych medali – firma, z którą się kontaktowaliśmy okazała się niepoważna – oraz pucharów dla kobiet i mężczyzn.

A jak wyglądała sprawa zezwoleń, były potrzebne, staraliście się o takowe?

Bogdan wziął to na siebie i uzyskał zezwolenie na organizację biegu w Nadleśnictwie. W końcu ponad 90% trasy prowadziło leśnymi drogami ( trasa maratonu to 4 pętle po około 10,5 km – przyp. aut. ). Natomiast o uzyskanie pozwolenia na organizację imprezy sportowej nie staraliśmy się, bo takie nie było wymagane. To nie była impreza masowa.

Wielu biegaczy, w tym ja, rezygnowała z przebiegnięcia dystansu maratońskiego i zadowoliła się halfem. Czy nie pokrzyżowało, to Waszych planów? 

Cieszyliśmy się  z każdej osoby, która przyjechała, obojętnie czy przebiegła 10,5 km, półmaraton czy cały maraton.

Wyszła bardzo kameralna impreza z jednej strony pojawiło się grono biegaczy o różnym, nazwę to profilu biegowym, z drugiej strony były panie donoszące przepyszne wypieki, pogoda dopisała, w planach było ognisko? Czy w/g Ciebie tak ma właśnie wyglądać koleżeński maraton i czy nie zabrakło w tej całej wspaniałej otoczce czynnika rywalizacji?  

Masz rację, że jakiś czynnik rywalizacji by na pewno się przydał, jednak bez pomiaru czasu nie czuje się tej rywalizacji. Przy okazji  I Biegu im. Św. Katarzyny w Rudnej rozmawiałem na temat organizacji i kosztów pomiaru czasu z Jurkiem Górskim, obiecał, w przyszłym roku, pomóc w tej sprawie.

Kilka słów na temat uczestników. Pojawiło się wiele znajomych twarzy, nie tylko z okolicznych miast. Co możesz powiedzieć o zaproszonych osobach?  

Uczestnicy biegu to głównie znajomi z okolicznych miejscowości. Biegacze ze Ścinawy, Lubina, Głogowa, Polkowic, Parchowa. Dwóch biegaczy przyjechało z Częstochowy, pojawiła się Ewa Kasierska z Poznania. Przybyła liczna grupa biegaczy z Chocianowa, co bardzo mnie ucieszyło. Na organizowane w Chocianowie zawody biegowe zawsze staramy się pojechać w większym gronie, aby licznie reprezentować Polkowice. Cieszyłem się, że sporo osób, które pojawiły się na naszym maratonie, to biegacze związani z Drużyną Szpiku. Dodatkowo, miłym wydarzeniem było ukończenie przez Monikę Szumlańska i Bogdana Godlewskiego, właśnie w Sobinie, ich pierwszego w życiu maratonu. 

fot. Zbigniew Machoń

Czy w przyszłym roku powtórzycie Maraton Polkowice, a jeśli tak, czy masz jakieś plany, ewentualnie zmiany w jego formie i organizacji na podstawie zdobytego doświadczenia?

Tak w przyszłym roku chcielibyśmy, aby odbyła się druga edycja Maratonu Polkowice. Chcemy ustalić stałą datę 7 października, utrwalić to, że w pierwszą niedzielę października odbywa się Kameralny Koleżeński Maraton w Sobinie-Polkowicach.

Na pierwszy ogień do poprawy pójdzie to, czego zabrakło w tym roku, czyli medale pamiątkowe oraz puchary dla pierwszych trójek damskich i męskich. Natomiast koszulki, trasa, punkty żywieniowe i ognisko po biegu, pozostaną bez zmian. Chcielibysmy zwiększyć ilość startujących, osiągnąć frekwencję w granicach pięćdziesięciu osób, taka ilość biegaczek i biegaczy gwarantuje kameralność imprezy.

Gdyby pojawiły się osoby chętne wziąć udział w biegu, czy jest taka możliwość? Gdzie można będzie znaleźć informację na temat biegu? 

Zaprosiliśmy znajomych i przyjaciół. Takie było nasze zamierzenie, aby w wystartowały z nami osoby, które poznaliśmy na różnych imprezach biegowych. Z kolei informacje na temat maratonu można znaleźć na stronach www.cosanow.pl i www.darszpiku.pl .

Dziękuję za poświęcony czas. Czy chciałbyś dodać coś na koniec? 

Dziękuję Tobie i wszystkim za uczestnictwo w maratonie i zapraszam za rok.

 

Przepytywany: Jacek Karamucki

KLUB BIEGACZA ‚ZAAADYSZANI’ CHOCIANÓW

DRUŻYNA SZPIKU – ARCHIWUM

Dodaj komentarz